Osiemdziesiątka… cóż za piękny wiek!

Pod warunkiem, że mając lat osiemdziesiąt cieszymy się dobrym zdrowiem. A takim żelaznym zdrowiem cieszy się moja babcia, która właśnie obchodziła urodziny. Zuch kobieta! Mam nadzieję, że na stare lata będę “trzymała się” tak jak ona. 
Impreza urodzinowa była obchodzona bardzo hucznie, w restauracji. Był strzelający szampan, był DJ, zapodający muzykę z “przytupem”, był ogromny tort, trunki wyskokowe oczywiście też, jedzenia tyle, że stoły się uginały, gości prawie czterdziestu, czyli jak na małym weselu… a w tym wszystkim moja babuleńka kochana obtańcowana przez wszystkim mężczyzn z rodziny, dzielnie prowadząca taneczny pociąg po schodach (!), z łezkami wzruszenia przy każdym Sto Lat… bo pewnie dożyje tej setki, tak pięknie się trzyma.
A w tym wszystkim mój mały Synek, przez większość rodziny pierwszy raz widziany. Wyściskany, wynoszony trzymał się niemal tak dzielnie jak babcia.
Trochę obawiałam się tej imprezy, bo to nasze pierwsze wspólne wyjście było. I ludzi tyle i muzyka głośna, ale jak to zwykle bywa “strach ma wielkie oczy”.
Synek “porwany” przez mamę moją na dobrą godzinę a nawet dłużej, nawet się za mną nie odwrócił. Dzielnie wędrował z rąk ro rąk, nawet śmiem twierdzić, że takie zainteresowanie w pełni go zadowalało. My z Mr.Tatą wykorzystaliśmy ten relaksujący moment bez dziecięcia na rękach i “poszliśmy w tango”. Kiedy ja ostatnio tańczyłam? Nie pamiętam… ale było cudnie.
No i zaskoczyło mnie jak Syneczek do dzieci lgnie. W sumie były tylko dwie trzyletnie dziewczynki, ale ganiał za nimi i piszczał, za włosy targał i gryzące buziaki rozdawał. Mr.Tata skomentował: “jak on się tak będzie zaprzyjaźniał to kolegów mieć nie będzie. Nic tylko mu scyzoryk dać, to skalpy do domu będzie znosił” :))) A ja myślę sobie, że i koleżanek nie… bo Mały odkrył, że są inne zabawki niż samochodziki – LALKI. Namiętnie szarpał im włosy i wykręcał rączki i nie było mocnych by mu taką lalę odebrać… 
I widząc jak dzielnie radzi sobie mój Synek z tłumem, myślę sobie, że albo politykiem albo celebrytą zostanie… Co gorsze? Nie wiem.
 



10 thoughts on “Osiemdziesiątka… cóż za piękny wiek!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *