Rzeczy rzeczami…

Rzeczy rzeczami…
Wysprzątałam mieszkanie przed imprezą tak, że aż lśniło. Jak nie moje. Starłam z mebli ślady użytkowania. Podłogę ze śladów stąpania (i jedzenia). Po zawieszeniu dekoracji usiadłam i westchnęłam… jak tu jest pięknie.
Dziś otwarłam oczy i przetarłam ze zdumienia. Po trzech dniach wszystko wróciło do normy. Totalny chaos i pozorne nieuporządkowanie. I co? Uśmiechnęłam się radośnie. To jest prawdziwe moje miejsce na ziemi. My tutaj mieszkamy:
– Mr. Tata, zostawiający gdzie popadnie kartki, karteluszki, segregatory, pieczątki
– Ja, próbująca nie zapomnieć o swojej kobiecości, zostawiając lakier do paznokci na szafce kuchennej i przez tydzień próbując odnieść go do łazienki
– Nasz Syn, zaznaczający swoją obecność w każdym niemal kącie: zabawkami bądź resztkami jedzenia.
Pierwszy raz w życiu ten stan rzeczy zupełnie mi nie przeszkadza. Jakże jest u nas pięknie! A te stosy prania i prasowania, może same się teleportują do szafek?
Rzeczy rzeczami, ale rodzina jest najważniejsza :)))



11 thoughts on “Rzeczy rzeczami…”

  • Dokładnie, ja czasem nie zwracam uwagi na naczynia wysypujące się ze zlewu, czy zabawki porozrzucane po mieszkaniu:). Wolę wtedy spedzić czas z rodziną, a porzadki nie zając:)

  • ja mam jeden pokój do którego prawie wejść nie umiem – tyle prasowania tam…
    I mimo tego że NIENAWIDZĘ takiego stanu rzeczy przyszedł czas żeby się z tym pogodzić.

  • Dokładnie:) Czasami nie warto sobie zaprzątać głowy rzeczami mniej ważnymi, u nas pranie najpierw wisi na suszarce, potem składam na kupkę do prasowania, ale że leży tam np. kilka dni kupka sukcesywnie się zmniejsza jak coś jest potrzebne(nie wyprasowane!)aż w końcu sama znika 😉 Nie cierpię prasować:/ A w domu to zwykle ja zaznaczam puki co wszędzie swoją obecność-gazetki o tematyce dziecięcej w każdym pomieszczeniu-przede wszystkim wc;)kubki, malowidła:) Ehh życie:)

  • lakiery schowaj do lodowki beda dluzej swierze i nie beda sie psuly od ciepla:)
    ja tez lubie taki chaos:) u nas na stole zawsze wszystko zawalone:D a jak byla ciotka tydzien to na stole nie moglo stac nic:D

  • a ja w taki nawet pokudłanym bałaganie gubię się.
    wprowadza to w moje życia chaos.
    lubię porządek.
    wszystko am swoje miejsce i kropka koniec 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *