Czym się kończy śpiewanie kołysanek?

Naszym wieczornym usypianiom ale też drzemkom towarzyszy od samego początku śpiewanie kołysanek. Przeze mnie oczywiście! Repertuar stały, niezmienny. Działa zwłaszcza “Z popielnika na Wojtusia…”. A raczej działał.
Ja tu Synkowi się produkuję często szeptem by mógł się wyciszyć, a on ciągnie się za uszy… Myślałam, że ma taki swój rytuał… dziś odkryłam, że Synek zamiast majstrować przy uszach, wkłada do niech palce. 
No normalnie zatyka uszy! 
Ależ ja jestem nadgorliwa… śpiewam i śpiewam, a on chce mieć chwilę ciszy, by móc spokojnie te swoje oczęta zmrużyć. Szok. 
Obiecuję, że już nie będę :)))



10 thoughts on “Czym się kończy śpiewanie kołysanek?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *