Pijaczyna

Jak co dzień wybrałam się na plac zabaw z Synkiem. Jak co dzień kilka matek z pociechami, niektóre już z widzenia mi znane. Jednak tym razem tę codzienną rutynę zmącił pijak, który wtargnął na teren placu. Szok.
Pijaczyna znany owym matkom widocznie, bo podchodził raz do jednej, raz do drugiej, pierdzielił jakieś bzdury, a te się uśmiechały, podejmowały rozmowę śmiały się z pseudo dowcipów. Szok.
Podszedł i do mnie. Nawijał coś o Synku, a ja jak rasowy bodyguard zasłaniałam go swoim ciałem. Mały na szczęście nie zorientowany, wyrywał trawkę z ziemi. Pijakowi stanowczo powiedziałam, że nie życzę sobie by ze mną rozmawiał, że jest pijany, że ma się do dziecka nie zbliżać i że straż miejską wezwę jak zaraz placu zabaw nie opóści. A ten tym bardziej rozmową zainteresoawny… 
Jedna z matek do mnie” on jest pijaczyna stąd. Nikomu krzywdy nie zrobi. Zaraz sobie pójdzie”. Szok
Pijaczyna znany – nieznany, nie życzę sobie by zbliżał się do mojego dziecka i przebywał na placu zabaw!
W tym momencie zjawił się jakiś ojciec i widząc pijaka, wziął za łokieć, wyprowadził za płot, wcisnął dwa złote na piwo z groźbą “żebym cię tu już nigdy nie oglądał”.
Odechciało mi się zabawy na tym placu… wsadziłam Małego do wózka i pojechaliśmy na spacer.
W szoku jestem, że tyle matek pozwoliło zbliżyć się jakiemuś pijakowi do swoich dzieci. Ba! Pozwoliły by je głaskał, łąpał za rączkę, chuchał na nie… Gdzie one rozum mają?
Pierwszy raz byłam w takiej sytuacji. I nie zareagowałam właściwie. Następnym razem (oby takiego nie było) od razu jak zobaczę pijaka na placu zabaw dzwonię na policję. Niezależnie czy się do mnie zbliży czy nie!



14 thoughts on “Pijaczyna”

  • SZOK!!!
    Co za matki, które pozwalają aby pijaczyna (lokalny, czy nie lokalny) dotykał Dzieci.
    Ogólne przyzwolenie jest, ojciec niby wyprosił, ale pieniądze na następne % dał:-(
    Chyba musisz zmienić plac zabaw!

  • Nie pozwoliłabym dziecka dotykać… I o czym z takim rozmawiać? Ostatnio byłam na placu zabaw wieczorkiem i 3 panów wyznaczonych przez miasto zaczęło kosić trawnik na placu zabaw kosiarkami żyłkowymi… Okrutnie mnie to zdenerwowała bo plac pełen biegających dzieci i spore ryzyko nieszczęścia – bo niech któreś podbiegnie niespodziewanie za blisko kosiarki i dostanie po nóżkach. Pomijam fakt, że w trakcie koszenia odskakiwały jakieś kawałki trawy czy kamyków które mogą trafić w oko. Spakowałam dzieci i przenieśliśmy się na inny plac zabaw. Nie rozumiem kobiet które zostały na placu i spokojnie siedziały na ławeczkach pozwalając dzieciom swobodnie biegać po placu…

  • Brak slow… w zyciu nie pozwolilabym aby jakis pijaczyna obcowal z moim dzieckiem… Argument, ze to pijaczyna stad, jakos do mnie nie przemawia.
    Bardzo dobrze zrobilas, zwracajac mu uwage.

  • pamietam jak az mnie gosciu zaczepil na ulicy/jak wychodzilam ze sklepu. wdal sie w gadke zem ladna 😀
    obraczki nie mialam bo paluch mi spuchl 😀
    gosc flirtuje ja sie smieje. nagle zagaduje na Maxa.
    czy moze mu dac sie napic z jego puszki..
    WHAT THE FAK?!?!?!!?
    ucieklam od niego az sie kurzylo. Zboczeniec jakis.

  • szok!! uważam, że bardzo słusznie zrobiłaś w ten sposób reagując. Nie wiem co to za matki, które pozwalają patrzeć na patologię swoim małym dzieciom.

  • No cóż ja mają uczulenie (łagodnie mówiąc) na pijaków zrobiłam bym taką rozpierduchę, że głowa mała.
    A matki jakieś dziwne cokolwiek.

  • ja bym nie chciała, żeby taki pijus dotykał mnie a co dopiero moich dziewczyn. wiadomo co to chłopaczysko za rogiem w rękach miało i gdzie się szalajało, brrr aż mi się niedobrze robi. a te mamuśki to jakieś upośledzone, czy co??? zero wyobraźni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *