Miłe osoby na placu zabaw?

A jednak to możliwe.
Wielokrotnie wracałam z placu zabaw zdegustowana postawą rodziców, dziadków, opiekunów. Pisałam też nie raz o tym, co zaobserwowałam. Tym razem będzie pozytywnie.
Poznałam dwie przemiłe osoby. Uśmiechnięte, życzliwe, z cudownym podejściem do dzieci własnych i cudzych.
Pierwsza to mama w moim wieku, wychowująca 19-sto miesięcznego syna. Poznałyśmy się, gdy mój Malec podbiegł do jej dziecka i ściągnął mu maleńkie okulary. Potem widywałyśmy się sporadycznie, aż przyszedł czas, że na placu zabaw mijałyśmy się codziennie. Od słowa do słowa, wspólnej zabawy z naszymi dziećmi, spacerów wieczornych z wózkami, odkryłyśmy, że dużo nas łączy. Te same podejście do wychowania, gotowania, urządzania wnętrz… tematów nie brakuje.
Nasze dzieci też do siebie zapałały dużą sympatią. Ganiają się nawzajem, bawią w piaskownicy, wymieniają zabawkami, butami, jedzeniem, wózkami… łapią gołębie i walczą o huśtawkę… aż miło popatrzeć.
Ona zawsze promienna, nigdy nie narzeka, choć problemów z dzieckiem ma całe mnóstwo… alergik, źle przybierający na wadze, ze słabym wzrokiem, słabym napięciem mięśniowym. Cały czas w stresie i na wizytach lekarskich. 
Raz po takiej wizycie podbiegła do mnie  i woła:
– 74!
– co 74? – pytam zdumiona
– mój Syn ma już 74cm
– ?
– Oj dla mnie każdy centymetr i każdy kilogram to tak ogromna radość…
Spotkania z nią są stymulujące 🙂
Druga to… Pani Jagoda, na placu zabaw nazywana “ciocią”. Poznałyśmy się podczas ostrej reakcji na zachowanie jednej z babć. Kobieta niezwykle merytorycznie przygotowana na tego typu sytuacje. Aż wyrwało mi się:
– Muszę Pani powiedzieć, że nie znam żadnej babci z takim podejściem do dzieci…
– ale ja nie jestem babcią. Jestem Nianią – i zaczyna się śmiać i ja również.
Jak ona traktuje swoją podopieczną… Jak do niej mówi, bawi się z nią… Nie wiem ile rodzice jej płacą, ale pewnie tania nie jest, skoro prosto z Warszawy przyjechała by zajmować się tą dziewczynką. Sama bez wahania zostawiłabym z nią mojego Synka.
I tak w trójkę (no szóstkę), spotykamy się codziennie o stałych godzinach, dwa razy dziennie by bawić się z naszymi pociechami  i celebrować ten wspaniały czas…
Nie spodziewałam się, ze na placu zabaw mogą zaiskrzyć tak cudowne znajomości :)))
***
Dostałam informację, że na przełomie października i listopada, w Centrum Olimpijskim w Warszawie odbędzie się gala finałowa VIZIRIADY, na którą dostałam zaproszenie. Czyż to nie cudowna informacja?



13 thoughts on “Miłe osoby na placu zabaw?”

  • Super, że spotkałaś takie przyjazne osóbki 🙂 Ja do tej pory poznalam tylko jedną fajną mamuśkę, która była moją sąsiadką. Teraz niestety bardzo rzadko ją widuję, bo musiała wrócic do pracy. Ja nie chodzę już tak często na spacery i place zabaw, bo wypuszczam Małego na nasze podwórko. Ale ogólnie zauważyłam, że u nas mamy na placu zabaw wcale nie sa chętne do zawierania znajomości. A czasem brakuje mi, żeby pogadac z jakąś inną mamuśką. Na znajomych liczyc nie mogę, bo wszyscy niedzieciaci 🙂

    • mieszkam na osiedlu, gdzie każdy także “wypuści” dziecko do ogródka. na placach zabaw są pustki. a jak już to większe dzieciaki. nie mam z kim iść na spacer. pogadać itd. przykre to. i tak włóczę się sama.

  • U nas też nie są zbyt chętne, chociaż dwie fajne już poznałam 🙂 Połączyły nas chrupki 😀

    ps: no to chyba nie ma wyjścia musisz przyjechać 😉 Czekamy 🙂

  • a ja nadal sama jak palec.. te cztery dzieciate Polki widuje od swieta, bo zadna nie mieszka na miejscu 🙁 zazdroszcze takich fajnych znajomych!

  • Czyli są jeszcze normalni ludzie. Ja na place zabaw czasem chodzę bo częściej robi to niania. Ale czasem jak widzę niektóre mamy i ich podejście do dzieci to scyzoryk się otwiera w kieszeni. Po co biorą dziecko na plac skoro nie pozwalają się mu brudzić 🙂

  • A wiesz, że i u nas jest mnóstwo fenomenalnych rodziców na placach zabaw:D Najbardziej lubimy tatę od szpagatów:D który by wytłumaczyć dzieciom co to takiego szpagat, sam go robi na środku piaskownicy:D

  • my jeszcze nie bawimy się na placu zabaw, ale u nas jest takie oblężenie tych placów, że na sam ich widok czuję się zagubiona… Nie wiem może spotkam też takie fajne mamy kiedyś? 🙂 Bardzo by mnie to ucieszyło 🙂

  • Cuuudownie kochana!Ja też w ciepłym okresie rozkręciłam kilka fajnych znajomości.
    Plac mamy pod oknami przecudowny i wypasiony, jednak towarzystwo tak od latek kilku ulokowane – hmmmmm. Nie cierpię takich kół wzajemnej adoracji, które milkną, gdy Ty podchodzisz z dzieckiem. Słabe to bardzo…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *