Zoo

Miałam cudowny weekend! Ciepły, rodzinny, relaksacyjny…
Mr.Tata przy porannej kawie ok godz 7.00 rano zapytał:
– a może przejedziemy się do Zoo?
– może? na pewno!

Odpaliliśmy komputer, sprawdziliśmy od której otwarte. Spakowaliśmy Małego… i już o 9.00 byliśmy na miejscu. Sprzyjało nam wszystko: pogoda, brak ludzi o tej porze, pozytywne nastawienie.

Synek był w siódmym niebie. Nie wiedział co się dzieje. Latał od zagrody do zagrody, od klatki do klatki i pytał:
-a ta?
– to jest małpka
– a ta?
– to jest lama
– a ta?
– to jest paw

A ta. A ta. A ta…

Wymiękł przy klatce z hieną:

– ooo.. ał, ał…
– nie, to nie jest piesek, to hiena…
– ooo

i spojrzał jej głęboko w oczy. I tak stali i patrzyli na siebie… a mnie strach obleciał. “Rybki jakoś tak bardzo cię nie fascynowały”, myślałam sobie…

Potem lajcik… cudne zwierzaki (wybrałam przykłady)…

 I nawet w Zoo reklama być musi:

A na koniec Park Dinozaurów:

I obiecaliśmy sobie z Mr.Tatą, że co roku będziemy odwiedzać Zoo. Bo atrakcji w nim więcej niż w wesołym miasteczku, a i Synek będzie coraz bardziej świata ciekawy, i inaczej będzie reagował na te zwierzaki.

Nie ukrywam, że nie zobaczyliśmy wszystkiego. Mały usnął zaraz jak słonia zobaczył 🙂

Za rok nadrobimy.



21 thoughts on “Zoo”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *