Miesiąc: Wrzesień 2012

Na Zdrowie: Dynia wg Pięciu Przemian

Na Zdrowie: Dynia wg Pięciu Przemian

Dziś podzielę się z Wami przepisem na super zdrową zupę dyniową. Nie jest to mój przepis, ale wielokrotnie przeze mnie stosowany. Zaczerpnęłam go z książki “Gotowanie wg Pięciu Przemian” B.Tamelie i B.Trebuth. Lekka zupa z dyni Składniki: dynia (z)pieprz (m)gałka muszkatołowa (m)sól (w)sok pomarańczowy (d)pietruszka […]

Sprzątamy z Boschem

Sprzątamy z Boschem

O tym, jak ważna jest czystość w miejscu, w którym przebywa dziecko nie muszę chyba nikogo przekonywać. A utrzymać ją wcale nie jest łatwo. Codzienne kruszki, piasek z piaskownicy, resztki obiadu na powierzchni prawie całego mieszkania (z dzieckiem włącznie), zawartość szafek kuchennych rozsypana po podłodze… […]

Na koń!

Na koń!

Mój mały Syneczek w końcu dorósł… do swojego konika bujanego.

Wprawdzie dziadek już na zeszłoroczną gwiazdkę sprawił mu taki prezent, ale jak to zwykle z wyobraźnią dziadków bywa… koń był na wyrost. I Synek jeszcze malutki, utrzymać się na koniku nie potrafił, i ja wiele obaw miałam co do bujanej zabawki. Uznałam, że Mały konikiem bawić się będzie jeśli sam zrozumie, o co w nim chodzi. Nic na siłę w trosce o jego kręgosłup i postawę.

Tym sposobem konik przez prawie rok mieszkał  u szczęśliwego darczyńcy.

Jednak przyszedł czas na zmianę domu dla tego cudnego (cudacznego?) zwierzęcia. Mały sam wsiada na konia, buja się, za ogon ciągnie, paluchy do otworów nosowych wkłada, oczy oderwać próbuje, a czasem nawet  do łba się tuli. Czyli dorósł do zabawki.

I tak koń zamieszkał z nami. Podejrzewam, że nie nie na długo jednak, bo konik tyciuteńki jest (chyba najmniejszy dostępny rozmiar) i Synek już kolanka podkurcza… jeszcze trochę podrośnie i dziadek egzemplarz większy sprawić będzie musiał :)))

Na Zdrowie: Joga Hormonalna

Na Zdrowie: Joga Hormonalna

Dziś będzie temat krótki, ale niezwykle kobiecy. Powrócę do tematu jogi. Wśród wielu jej odmian znajduje się moja ulubiona: joga hormonalna. Co to takiego?To odmiana hatha-jogi, która wpływa zawłaszcza na pracę gruczołów dokrewnych, co w konsekwencji powoduje wzrost poziomu estrogenów. Praktyka jogi hormonalnej koncentruje się […]

Domowe piknikowanie

Domowe piknikowanie

Mamy z Małym zwyczaj piknikowania na kanapie… A zaczęło się od tego, że Synek od samego początku bojkotował krzesełko do karmienia. Nie chciał w nim siedzieć i już. Jak zaczęliśmy rozszerzać dietę i podawać normalne (słoiczkowe) jedzenie, sadzałam go sobie na kolanach i karmiłam. Później […]

Nocny koszmar ze szkodą dla dziecka

Nocny koszmar ze szkodą dla dziecka

Plac zabaw to istna szkoła przetrwania… dla rodziców bardziej niż dla dzieci. To szkoła wychowywania przez rodziców swoich pociech. Ileż różnych teorii, dobrych rad, trików, sztuczek (co jedna to lepsza) wychowawczych usłyszeć można.

Na całe szczęście podatność na dobre rady i opnie dawno mam już za sobą. Wyrobiłam w sobie przekonanie, ze sama wiem, co jest słuszne dla Małego i wychowuję go w świetle zasad, w które wierzę.

Jednak od czasu do czasu trafi mi się rozmowa z drugim rodzicem, która wybija mnie z mojego świata. Tak było i tym razem. Czułam się jakbym dostała młotkiem w głowę lub zażyła jakiś psychotropowy specyfik.

Siedzę w piaskownicy z Synkiem, a razem z nami ojciec dwuletniego chłopczyka. Rozmawiamy o naszych dzieciach. Pada w moją stronę pytanie:

– śpi już sam?
– czasem… raz śpi u siebie, raz ze mną
– w swoim pokoju?
– nie ma jeszcze swojego pokoju…
– no ja bym z tym nie zwlekał. My właśnie uczymy syna zasypiać w swoim pokoju, póki jeszcze nie mówi.
– co mowa ma wspólnego z zasypianiem w swoim pokoju?
– no ma! Moja siostra uczyła swoją 2,5 letnią córkę zasypiać u siebie, a że ta już dobrze gadała to mieli w domu istny horror
– jak to?
– na bo krzyczała “mamo nie zostawiaj mnie. mamo boję się”
– dlaczego?
– no, jak ją wkładali do łóżeczka, gasili światło i wychodzili, żeby małą nauczyć samodzielnego zasypiania…

Ta rozmowa jeszcze chwilę się ciągnęła. Wdałam się z ojcem w dyskusję o samodzielności dwulatków. I czułam się w tej rozmowie, jakbym gimnazjaliście całki wykładała.

Nie daje mi to spokoju. Jak można tak małe dziecko zostawić same w ciemności? Zdaję sobie sprawę, ze teraz dzieci szybko nabierają samodzilności, świat pędzi do przodu, rodzice pracują, dzieci często zdane są same na siebie.

Ale jaki jest sens pozostawienia dziecka w krzyku “mamo boję się”?
Czy dwuletnie dziecko (w ogóle dziecko) nie potrzebuje już przytulenia, kołysanek, wspólnego czytania bajek?
Czy naprawdę te parę chwil towarzyszenia dziecku przy zasypianiu to taka strata czasu dla rodzica?
Czy dzieci naprawdę muszą być aż tak samodzielne? Same jeść, same zasypiać, same się sobą zajmować?
Czy to nie jest przypadkiem znęcanie się psychiczne nad dzieckiem? Oczekiwanie od niego rzeczy, które go przerastają?

Same sobie na to odpowiedzcie, bo mi ręce opadają…

Telefoniada

Telefoniada

Muszę to napisać. Miałam dziś ubaw po pachy. Mój Synek ma nową zabawę… w telefonowanie. Robiłam porządek w szafie, w celu pozbycia się starych gratów. A wśród nich telefon stary, bezprzewodowy, po telekomunikacji, już dawno zlikwidowanej. Wyglądem przypomina starą, przedpotopową komórkę, więc mój Mały z […]

Artysta

Artysta

Wyobraźnia dziecka jest nieograniczona. Wyobraźnia dziecka jest fenomenalna. Postanowiłam wesprzeć kreatywność mojego Synka kupując mu tablicę. Niech wyobraźnia jego szaleje, niech jej nie mącą sztywne reguły, niech Malec ćwiczy przelewanie swoich myśli na obraz. Niech tworzy! Dałam mu kredę do ręki i od razu załapał […]

Nowa bloga odsłona… czyli podziękowania

Nowa bloga odsłona… czyli podziękowania

Dawno temu, gdy w ostatnich tygodniach ciąży leżałam z nogami do góry, postanowiłam pisać bloga.
Gdy pojawił się pierwszy post cieszyłam się jak dziecko, potem był pierwszy komentarz (Mamo Glamour dziękuję), potem pierwsi obserwatorzy…
Potem statystyki zaczęły rosnąć, moje przemyślenia wciąż przetaczały się przez karty bloga, coraz więcej osób do mnie zaglądało. Mój Blog stał się Moim Domem. Domem moich Wspomnień, moich Myśli… i chciałam by było w nim pięknie…
Dziobałam coś sama nad grafiką i dziobałam… W końcu Mr.Tata zlitował się nade mną swoim : “daj to na chwilę” i w godzinę chyba powstał baner i templatka… I jakże swojsko się poczułam. Bo któż nie zna mnie lepiej jak mój własny mąż. I rumieńcem spłonęłam, że od razu go nie poprosiłam… dziękuję Kochanie.
I tak wisiała sobie nowa strona i wisiała, aż pewna życzliwa osoba wspomniała: “wiesz, fajnie tu u ciebie, ale jak chcesz to ci coś poprawię”. Jak chcę? no pewnie, że chcę! O swój dom trzeba dbać! Tą miłą osóbką jest Hafija. To ona postawiła kropkę nad “i”. Dookreśliła ten blog. Stał się piękny i pełny dzięki jej talentowi. Dziękuję Moja Droga, że nie stłukłaś mnie mentalnie na kwaśne jabłko, za te moje wszystkie “a może by… “, “outowania”, marudzenia itp. W końcu poświęciłaś dla mnie swój wolny czas… co cenię niezmiernie (odwdzięczę się – sama wiesz jak :))) ).
I tak witam Was wszystkich w moim nowym domu. Tym wirtualnym…

Szczepienie kolejna odsłona…

Szczepienie kolejna odsłona…

Dziś był dzień kolejnego szczepienia mojego Synka: czwarta dawka Błonica, Tężec, Krztusiec, Hib Polio. Wciąż podchodzę do tematu szczepień z drżącym sercem. Całe szczęście, ze zadzwoniłam wcześniej do przychodni, bo kompletnie zapomniałam, że szczepienie jest płatne (szczepionka skojarzona Hexa). A tu niespodzianka. Zamiast 160zł, jakie […]