Bajka o śniegu

Bajka o śniegu

Dawno, dawno temu, gdy spadł pierwszy jesienno-zimowy śnieg… mój Synek zyskał nowego przyjaciela.

Przyjaciel ów był cudowny, pierwszy-raz-na oczy-zobaczony, zimny, biały i małomowny jakiś. Zrobiony zmarzniętymi rączkami mamusi.

A był to bałwanek…

Tak mu się spodobał, że do domu zabrać musieliśmy. I tak po drodze zastanawiałam się co by tu z tym “kolegą” zrobić. Gdy wróciliśmy przekonałam Małego, by oddał mi swojego przyjaciela, bo on od dzisiaj ma nowy domek:

Tak. Zamieszkał z zamrażarce. I tak sobie w niej tkwił między schabem a karkówką. I było mu dobrze, bo zimno.

Aż dnia wczorajszego Synek przypomniał sobie o bałwanku swoim. Stanął pod lodówką i palcem pokazywał. I jęczał “da, da, da”. I myślałam najpierw, ze głodny, ale jak otwarłam zamrażalkę to zrozumiałam… I oddałam zabawkę.

Niestety jak to zwykle w bajkach bywa. Kiedyś muszą się skończyć. A nasza przygoda z bałwanem skończyła się śniegiem na panelach.
 

I wytłumaczyłam dziecku, że przyjaciele poprostu czasem znikają… zmieniają stan skupienia…

Ale śnieg zaraz do nas powróci, wtedy zrobimy całą Armię Bałwanów!



5 thoughts on “Bajka o śniegu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *