Miesiąc: Grudzień 2012

Rok Odkrywcy

Rok Odkrywcy

Czas na podsumowanie kończącego się roku. Wczoraj myślałam nad tym, czym tak naprawdę ten rok różnił się od poprzedniego. A różnił się bardzo… Zeszły rok był emocjonalny i zaskakujący, a ten? Hmmm… Odkrywczy. Tak czułam się jak Odkrywca niezbadanych terenów. Odkryłam otaczający świat na nowo. […]

Na Zdrowie: Joga w ciąży z Brendą Strong

Na Zdrowie: Joga w ciąży z Brendą Strong

Dziś ostatni post w tym roku z cyklu “Na Zdrowie”. Wiele z Was czekało na niego, bo obiecałam. I obietnicy dotrzymuję. Joga w ciąży. Temat modny. Wiele celebrytek chwali się w czasopismach jakie to zbawienne skutki przyniosła joga podczas ich ciąży. Wierzyć? Nie wierzyć? Spróbować […]

Bo tata też ma coś do powiedzenia w kwestii wychowania

Bo tata też ma coś do powiedzenia w kwestii wychowania

Święta cieszyły mnie w tym roku ogromnie, z różnych powodów. A najważniejszy z nich to ten, że moi chłopcy dwaj spędzą ze sobą trochę więcej czasu.

I tak jak przewidziałam, tak się stało. Mały praktycznie nie odstępował taty na krok. Razem się wygłupiali, kopali piłkę, oglądali bajki, śpiewali kolędy (albo coś w tym stylu). Nawet zakatarzeni obaj, leżeli razem w łóżku i wypoczywali.

Tata oczywiście wykorzystał ten czas na wpajanie Synkowi zasad życiowych, a że chciał nadrobić stracony czas, co rusz wyskakiwał z jakąś “mądrością”.

W pewnym momencie z pokoju usłyszałam:
– Synu, choć namaluję Ci to co w życiu jest najważniejsze…

No nie mogłam tego przegapić, więc wparowałam z marchewką w jednej ręce (właśnie gotowałam obiad) i aparatem w drugiej. Oto co zobaczyłam:

A Tata rzecze:

– Zawsze najważniejsi są mama i tata. I piłka. I komputer. I pilot do telewizora. Bez tego ani rusz w życiu…

I kropka 😉

Już za nami…

Już za nami…

Tyle czekałam… tyle przygotowałam… a dziś po świętach nie ma ani śladu. Rano sprzątnęłam świąteczną zastawę, resztki jedzenia pomroziłam, ściągnęłam obrusy i serwety do prani, umyłam podłogi… Nie ma. Została tylko choinka. Muszę szczerze powiedzieć, że były to niezwykle udane święta. Rodzinne, domowe, tak jak […]

a Wam życzę…

a Wam życzę…

  źródło zdjęcia

Mikołaj od ciasteczek

Mikołaj od ciasteczek

Po mojej rodzinie krąży ciasteczkowy Mikołaj… a raczej całkiem niczego sobie Mikołajowa 🙂

Uruchamia ona produkcję ciasteczek świątecznych tuż przed świątecznym weekendem, wedle bardzo sekretnej receptury, by rozwieźć je po rodzinie dnia następnego. Taka paczuszka właśnie wczoraj dotarła i do nas:

Jeszcze nie otwarliśmy… schowałam wysoko, bo Małemu to się już oczy zaświeciły, gdy paczuszkę zobaczył. Wolałabym, by świąt doczekała… a przynajmniej Wigilii.

Dziękujemy Ciociu G. (tzn. Mikołajowo) :)))

Taty Era

Taty Era

Mały tęskni za tatą.Płacze kiedy wychodzi. Trzyma się go kurczowo i nie chce puścić.Gdy ten wraca do domu, Synek ciska w niego czym popadnie. Złości się. Niestety ostatni miesiąc jest tak zawalony robotą, że Mr.Tata wraca do domu późno i tego czasu spędzonego z dzieckiem […]

Na bogato?

Na bogato?

Robicie już zakupy przedświąteczne? Ja właśnie zaczęłam skupować produkty spożywcze, a że sama jak palec jestem… tzn. z Małym moim pomocnikiem, to na raty zakupy rozłożyć muszę. Przygotowałam świąteczne menu.Zrobiłam listę zakupów.Trzymam się jej! Nie mam zamiaru kupować nic ponad to co mi jest naprawdę […]

Upadłe Anioły

Upadłe Anioły

Rozkręciłam się świątecznie na całego. Porządki, zakupy, świąteczne mega przeboje… i choinka.

Moi chłopcy w sobotę ubrali samodzielnie choinkę. Zrobili mi niespodziankę. No przynajmniej próbowali, bo nie mogłam się powstrzymać, by nie wejść do pokoju i nie pstryknąć kilku fotek. Zresztą zwabił mnie do nich jeszcze jeden powód… odgłos spadających z hukiem na podłogę ozdób świątecznych.

Gdy weszłam zobaczyłam zastępy moich własnoręcznie robionych, solnych bezskrzydłych już aniołów. Tak… zaliczyły ostre lądowanie, gdy Mr.Tata otworzył karton z ozdobami…

Synek nie wiedział gdzie ma oczy i ręce posiać. Ze sznurkowych bombek zrobił sobie piłki do kopania, z łańcuchów sznur do ciągnięcia… tylko choinka go nie interesowała, bo żywa, więc kująca.

Moim zdaniem, cała dekoracja wyszła pierwszorzędnie. I kokarda zamiast szpica, całkiem nieźle wygląda (Mr.Tata nie potrafił go znaleźć, a ja nie chciałam popsuć jego kreatywnych pomysłów). No i upadłe anioły na gałązkach znalazły swoje miejsce.

Niech nie będzie perfekcyjnie w te święta… Niech będzie domowo i rodzinnie. Bez spiny 🙂

Wigilia w domu

Wigilia w domu

Uwielbiam spędzać Wigilię we własnym domu… To czas dla mnie bardzo szczególny, magiczny wręcz. Gdy mieszkałam z rodzicami jeszcze, byłam wdzięczna, że nie musimy nigdzie jeździć, że zostajemy w czwórkę w domu i spędzamy razem czas… może dlatego, że tych rodziców w ciągu roku jakoś […]