Całkiem wyluzowany Święty…

Całkiem wyluzowany Święty…

Z racji tego, iż dziś Święty Mikołaj ma bardzo dużo pracy, my, chcąc go odciążyć troszeczkę, zaprosiliśmy go do siebie już wczoraj.

W tym roku Święty okazał się całkiem wyluzowany. Musieliśmy mu wybaczyć godzinne spóźnienie, oraz niedopracowanie ubrania wyjściowego (które zakładał, o zgrozo tuż przed samym wejściem, pod windą!). Cóż Święty to Święty i nie ma co dyskutować, ważne, że dotarł w ogóle 🙂

Mały czekał na Świętego cały dzień. Słuchaliśmy świątecznych przebojów, próbowaliśmy zrobić dekorację i upiec pierniki. Nieskutecznie niestety, ale najważniejsze, że Synek czuł, że wydarzy się coś ważnego.

Gdy w końcu się zjawił, Mały zdezorientowany wbił się we mnie swoimi pazurkami. Dopiero, gdy Mikołaj przemówił, coś jakby zaświtało w jego głowie, coś swojskiego, coś co już dobrze zna, ale ni jak dźwięk z obrazem nie chciał współgrać.

Prawdziwy dramat nastąpił gdy posadziłam Małego Świętemu na kolanach. Och co to był za szloch. Na szczęście trwał krótko, bo Mikołaj od razu zabawkę wyciągnął… No i po krzyku. I nawet pomachał mu na pożegnanie, i coś co przypominało buziaka posłał.

Bardzo Mały zafascynował się zabawką. A najbardziej młotkiem. Trzaskał i trzaskał… aż sen go znużył. Ucieszyłam się, bo lubię jak Mały dostaje zabawki, które uczą, koordynują, rozwijają itd. Dziś odkryliśmy, że zabawka bardziej niż koordynację oko-ręka, ćwiczy kreatywność.

Mały zamiast młotkiem, pałeczki wbijał stopą, bo łatwiej… a na końcu zaczął na nich siadać, bo wszystkie na raz można przebić na drugą stronę. Gdy rozpracował system… znudził się 🙂

Uwielbiam takie “mądre”zabawki, dlatego w przyszłym roku Synek sam napisze list do Świętego, nie mama…



11 thoughts on “Całkiem wyluzowany Święty…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *