Na Zdrowie: Hity w mojej kuchni

W zeszłym tygodniu pisałam o grzechach żywieniowych, a teraz będzie coś zupełnie przeciwnego. Zabierając się do napisania tego posta, robiłam listę rzeczy dobrych, bez których moje kuchnia nie istniałaby wcale. Wyszło tego tyle, że… ech, byłby to bardzo długi post. Postanowiłam rozbić go na klika wątków.

Dziś opowiem o moich najukochańszych produktach. Moja lista Top 3:

1. Czosnek!

Jadałam go od dziecka. Zajadała się nim moja prababcia, moja babcia, a mój ojciec to prawdziwy fan czosnku. Moja rodzinna kuchnia była bogata w ten składnik, a i ja czosnku sobie nie odmawiam. Dodaję go do większości moich dań, w różnych proporcjach i wcale nie przeszkadza mi jego specyficzny zapach. Gdy jestem przeziębiona pijam namiętnie mleko z czosnkiem i masłem. Oczywiście żadnych chińskich podróbek! Polski, pachnący, wyciskający łezkę w oku. Tylko taki kocham.

A czy wiecie, że czosnek
– działa żółciopędnie i przeciwskurczowo chroniąc przed zgagą
– inhaluje drogi oddechowe
– reguluje florę bkteryjną
– działa jak antybiotyk – ma właściwości antybakteryjne
– ma właściwości antygrzybicze i przeciwrobacze
– świeży sok z czosnku hamuje rozwój wirusów grypy!!!
– pomaga przy infekcjach dróg moczowych
– pomaga zmniejszyć ból podczas miesiączki
– obniża poziom cholesterolu we krwi
– ma właściwości antysklerotyczne

Dużo tego… więc jedzcie czosnek bo zdrowo jak cholera!

* źródło Wikipedia

2. Imbir

To moje najmłodsze odkrycie kulinarne. Zaczęłam stosować go regularnie od jakiś 2-3 lat, kiedy to pierwszy raz zafascynowałam się Kuchnią Pięciu Przemian. Lubię i ten w proszku i w korzeniu, w zależności od potrzeb stosuję zamiennie. Codziennie przynajmniej szczypta ląduje w rosole, owsiance, czasem kawie… szczególnie w okresie zimowym.

Imbir głównie:
– ułatwia trawienie
– łagodzi mdłości
– chroni przed tworzeniem zakrzepów
– łagodzi bóle miesiączkowe
– leczy przeziębienia
– leczy migreny
– działa przeciwobrzękowo
– dba o jamę ustną (działa odkażająco i odświeżająco)
– zwiększa koncentrację
– poprawia krążenie krwi

no i imbir stosuje się w preparatach odchudzająco-modelujaco-wyszczuplająco-antycellulitowych 🙂

Więcej przeczytacie TU

3. Szpinak

Zaczęłam go jeść tak naprawdę dopiero jak wyprowadziłam się z domu. Moi rodzice NIGDY nie gotowali szpinaku, bo “nie jesteśmy królikami i nie będziemy jeść trawy”. Jako dziecko nie wiedziałam jak szpinak smakuje, choć w ogrodzie mojej babci zarastał grządki…
Teraz nie mogę bez niego żyć. Potrawy ze szpinakiem to moje ulubione np. naleśniki ze szpinakiem, zupa szpinakowa, sola na szpinaku… przynajmniej raz w tygodniu szpinak musi być n stole.

A że do tego zdrowy jest, to dla mnie “skutek uboczny”, bo tak mi smakuje:
– zawiera łatwo przyswajalne żelazo
– witaminę C
– bogaty w przeciwutleniacze

100g gotowanego szpinaku zawiera:

  • 2,4 mg żelaza,
  • 600 mg wapnia,
  • ok. 20 kalorii,
  • 5,1 g białka,
  • 0,5 g tłuszczu,
  • 1,4 g węglowodanów,
  • 6,3 g błonnika,
  • 490 mg potasu,
  • 120 mg sodu,
  • 93 mg fosforu,
  • 59 mg magnezu,
  • 0,4 mg cynku,
  • 6000 mikrogramów witaminy A,
  • 0,07 mg witaminy B1,
  • 0,15 mg witaminy B2,
  • 0 4 mg witaminy B3,
  • 0,18 mg witaminy B6,
  • 25 mg witaminy C,
  • 2 mg witaminy E,
  • 140 mikrogramów kwasu foliowego.

  Fiu, fiu… całkiem nieźle jak na trawę :)))

Więcej o szpinaku możecie przeczytać TU

Nie wyobrażam sobie by, któryś z tych trzech produktów zniknął z powierzchni ziemi…
Smacznego!



11 thoughts on “Na Zdrowie: Hity w mojej kuchni”

  • u mnie również dużo szpinaku i czosnku.
    czosnek dla aromatu dodaję praktycznie wszędzie.
    bardzo wzbogaca smak potrawy, a szpinak lubi cała rodzina, nawet bardzo mięsożerny mąż 🙂

  • Czosnek uwielbiam… ale nie z mlekiem i masłem (mój tata tak leczy przeziębienie, zapach mnie poraża). Imbir też wprowadziłam do kuchni niedawno. Szpinak, tak samo jak Ty, kocha moja siostra… A ja ograniczyłam się tylko do Twoich naleśników… są bardzo dobre i czasem je robię 🙂

  • Bez czosnku nie wyobrazam sobie gotowania. Dodajemy go praktycznie do kazdego dania, a smak niezwykle sobie cenimy.
    Szpinak przynajmniej raz w tygodniu tez serwujemy.
    A imbir..hmmm… uzywany, aczkolwiek bez niego wyobrazam sobie kuchnie.
    I tak jak wyzej, Justyna M napisala- cebuli, obok czosnku w domu nie moze zabraknac.

  • szpinak jak najbardziej ale czosnek tak na surowo blleee na samą myśl mnie ciarki przechodzą… wiem że zdrowy itp. do potraw oki ale leczniczo np. z mlekiem a w życiu brrr… imbir mi mało znany ale muszę to zmienić

  • U nas zawsze było dużo czosnku i szpinaku. Teraz jak zaczęłam karmić piersią to się troszkę boje jeść czosnek żeby mała chciała pić mleczko.
    Imbir lubię np do kawy ale daję tez do zupy dyniowej i do wody z miodem na przeziębienie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *