Na Zdrowie: Mrożonki

Po moim ostatnim poście z tego cyklu dostałam maila od Ani. Pozwolę sobie (za jej zgodą) opublikować fragment:

“Lubię szpinak, ale tylko w liściach. Nie znoszę natomiast szpinaku w brykiecie. Za ten w liściach płaci się jak za złoto… dlatego w sezonie zimowym nie jem go wcale. Masz jakiś sposób na szpinak w zimie?”

Otóż sposób jest bardzo prosty: samemu zamrozić liście szpinaku.

W sezonie letnim za kilogram szpinaku płaciłam ok 1,50 gr, a że szpinak szybko więdnie, po popołudniowym spacerze przechodziłam przez targowisko i siatkami skupowałam szpinak za 80gr. Przychodziłam do domu, dokładnie go myłam i osuszałam, wkładałam do woreczków i prosto do zamrażarki.

W ten sposób i zimą mam szpinak w liściach, tanim kosztem, choć osobiście i brykiet mi nie przeszkadza.

Mrożenie w sezonie to jest metoda, którą zaszczepiła we mnie moja babcia. Ma ona przy domu dość spory ogródek warzywny, a nauczona szacunku do jedzenia, niczego nie marnuje. Oczywistym jest, że nie wszystko co na grządkach wyrośnie da się przejeść. Za to zimą tęskni się do letnich smaków. Babcia od każdej zerwanej pietruszki, odcinała nać i mroziła. Mroziła lub przetwarzała każdy nie wykorzystany owoc. Nic a nic się nie marnowało.

Jestem dość kiepska w przetworach. Zresztą babcia i mama słoiczków produkują wystarczająco dużo by całą rodzinę obdzielić. Za to mam “tysiąc sposobów” chyba na mrożonki.

Latem nie przegapiam okazji. Kupuję gdy jest zdrowo, soczyście i tanio… i mrożę. Dostaję też sporo zapasów prosto z babcinego ogródka. W zamrażarce mam pudełka z natką pietruszki, selerem naciowym, koperkiem, malinami, truskawkami… szpinakiem.

To bardzo dobry sposób na lato na talerzu w zimie. Spróbujcie koniecznie!



6 thoughts on “Na Zdrowie: Mrożonki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *