Ma to po mamie

Ma to po mamie

Lubię wpatrywać się w mojego Synka… podczas zabawy, wspólnych posiłków, spacerów, snu… wciąż mnie zaskakuje jak szybko się zmienia.

Widzę w nim Mr.Tatę. Taką jego miniaturkę… gdy tak leżą obok siebie to mam wrażenie, ze to jego klon, skóra z ojca zdjęta.

Coraz częściej jednak widzę w nim siebie.

Ma moje oczy… duże, piwne. I gęste, ciemne, długie rzęsy…

Ma moje nogi… nie tak strzeliste i idealnie zgrabne jak Mr.Tata, ale normalne… takie moje po prostu.

Ma łaskotki w pępku. Dziwna przypadłość, ale ja w pępek dotknąć się nie dam, a Mały zanosi się od histerycznego śmiechu, kiedy w pępek mu palec wkładam.

Wczoraj na spacerze spotkałam koleżankę, która Małego widziała ostatni raz, kiedy ten miał trzy miesiące chyba:

– O Boże! Ale ty masz duże dziecko! O Boże! On ma twoją twarz!

Bałam się zapytać czy to dobrze, czy źle… :)))



14 thoughts on “Ma to po mamie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *