Nocnikowanie – kolejna odsłona

Z nocnikiem Synka oswajałam praktycznie już od wakacji. Szło w kratkę. Potem zrobiło się chłodno i zniechęciłam się… poddałam. Pomyślałam, na wiosnę spróbuję ponownie.
Czasem reagowałam na jego zainteresowanie toaletą, ale były to raczej jednorazowe sukcesy.

Teraz, zainspirowana sukcesami Mamy Lemurka. Postanowiłam zabrać się do tematu raz, a porządnie.

Ściągnęłam pampersa.

“Niech się dzieje co chce”, pomyślałam. Synek mój jest bystry i ciekawski, więc załapie. Każde dziecko łapie prędzej czy później o co chodzi.

Piątek. Zasikana cała podłoga i wszystkie komplety majtek.

Sobota. Co drugie siuśki lądują gdzie trzeba… a na wieczór nawet kupa!

Niedziela. Wszystkie siuśki lądują w nocniku i wszystkie kupy!!!

Sukces!!!

Jest tylko jeden mały problem… Mały lata bez majtek i nie sygnalizuje potrzeby. Tzn. nie woła. Po prostu, gdy chce się załatwić, biegnie do nocnika. Proste, gdy ma się gołą pupę. Ale po założeniu majtek, nie zdąża.

Myślę jednak, że jak na trzy dni to jest całkiem fajnie.
I powstrzymywać się nauczy. Widzę, ze sprawia mu niezłą satysfakcję załatwianie potrzeb “prawie jak dorosły”, więc uznaję, że moment na całkowite pozbycie się pieluchy jest jak najbardziej właściwy.
I kto wie, może na wiosenny spacer wybierzemy się już z “uwolnioną” pupą?

Na razie pieluchę zakładam mu w ciągu dnia dwukrotnie: podczas drzemki i gdy wychodzimy na spacer.
Trzymajcie kciuki :)))

***
Muszę Wam serdecznie podziękować za tak liczny udział w konkursie z KappAhl.
Zgłoszeń jest bardzo dużo, ale mam nadzieję, że jeszcze przed weekendem wyłonię zwycięzców :)))



20 thoughts on “Nocnikowanie – kolejna odsłona”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *