A to ci spryciula…

Kilka dni temu pisałam o tym, jak mój Mały radzi sobie z otwieraniem drzwi (TU). Drogie Panie, sprawa jest już nieaktualna.

Od dziś Mały otwiera drzwi stojąc na podłodze. Wspina się na paluszki, łapie za klamkę i już! Jakie to proste! Mała rzecz, duże zaskoczenie…

Spraw, które się zdezaktualizowały wciągu ostatnich kilku dni jest kilka w zasadzie:

– o tym, że Mały śpi w nowym łóżeczku, to już od wczoraj wiecie.

– “Ciekawski George” przestał być ciekawy i inspirujący. Mały wyraźnie się nudzi oglądając tę bajkę. Nawet zaczął dobitnie manifestować, że oglądać jej nie będzie, albo wołając “NIE”, albo zamykając laptopa. Teraz na topie jest “Małe zoo Lucy”

– jeśli je owoc to tylko jabłko. Ostatnio zapałał miłością do jabłka. Owsianka z jabłkiem, naleśniki z jabłkiem, wczoraj na kolację dostał kanapkę i przegryzał ją jabłkiem…

– i kopać piłki za bardzo ochoty nie ma. Ale cóż mu się dziwić, po ostatnim meczu Polska – Ukraina, sama bym zastanowiła się, czy piłka nożna to dobra inwestycja na przyszłość…

Mój Mały Spryciula…



15 thoughts on “A to ci spryciula…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *