Drzwi zamknięte. Drzwi otwarte.

Drzwi zamknięte. Drzwi otwarte.

Mały ma nową zabawę… w otwieranie i zamykanie drzwi. Wprawdzie jeszcze nie dostaje do klamki z podłogi, ale to dla niego akurat jest żaden problem. Podstawia sobie pod drzwi cokolwiek, najlepiej krzesło, ale gdy takowego brak to i wiadrem nie pogardzi, i garnkiem, i pchaczem swoim czy rowerkiem.

Wszystko co znajduje się w domu może służyć za potencjalny podest.

Razu pewnego, wczesnym rankiem, gdy my jeszcze pogrążeni byliśmy w marzeniach sennych, Mały wysunął się z łóżka, cichuteńko otwarł drzwi z pokoju i zaczął buszować po domu. Obudził mnie brzęk kluczy przy drzwiach wejściowych. Serce mi waliło, myślałam, że ktoś próbuje się do nas dostać… a tu moim oczom ukazał się Synek stojący na krześle przy drzwiach i próbujący przekręcić klucz… Na szczęście tego jeszcze nie potrafi, ale jak długo?

Wizja Synka wymykającego się na korytarz napawa mnie lękiem. Muszę pomyśleć o zamontowaniu łańcucha…

Na razie w ramach poszukiwań inspiracji do urządzenia dziecięcego pokoju, trafiłam na to zdjęcie:

Myślę, że Mały byłby szczęśliwy 😉

Ps. Po osiedlu chodzą dzieci z pobliskiego przedszkola i wołają “Wiosno przybądź do nas!” Mam ochotę się przyłączyć…



15 thoughts on “Drzwi zamknięte. Drzwi otwarte.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *