Zabawka stara jak świat…

Zabawka stara jak świat…

Lubię przedmioty z duszą. Mam sentyment do historii. Jednak nie jestem “gadżeciarą”.

Nie trzymam w domu rzeczy tylko dlatego, że kiedyś dostałam je od mamy, babci, cioci, czy przywiozłam z podróży. Posiadam swoje skarby, ale jest ich niewiele i naprawdę są dla mnie bardzo cenne np. XIX- wieczna zastawa stołowa mojej prababci (choć Mr.Tata nie raz przymierzał się by się jej pozbyć).

Nie lubię natomiast przyjmować zabawek dla Małego”po kimś”. Co innego prezent dla niego, a co innego reklamówki pełne plastikowych i wybrakowanych często zabawek. Mówię nie, choć rodzina czy znajomi z wyrośniętymi już dziećmi, co jakiś czas takie rewelacje mi próbują zaserwować.

Moje stare zabawki są u rodziców w piwnicy. I niech tam zostaną na zawsze. Brak mi tylko misia. TEGO MISIA, którego mama akurat oddała sąsiadce…

Zgotowałam się więc, gdy zostałam poinformowana na wizycie, że mój Syn będzie obdarowany zabawką… póki jej nie zobaczyłam. Ach no przecież te puzzle to pamiętam. To prawda. Wędrują po rodzinie. Z rączek do rączek. Ale to TE puzzle, które kocham.

I mój Mały je pokochał. Wprawdzie rozpracował je w tydzień, ale radość ma ogromną, widząc te śmieszne, zatarte zwierzątka.
Układanka czasy swojej świetności ma już za sobą. Każde dziecko pozostawiło na niej swój ślad, bądź długopisem, bądź kredką. Ale cieszy i wciąga.

I ma duszę 🙂



19 thoughts on “Zabawka stara jak świat…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *