Gotuj z mamą

Gotuj z mamą
Mój Synek, czy tego chce, czy nie… wychowuje się w kuchni.
Kuchnia, choć skromna i lilipucich rozmiarów, skumulowała w sobie całą pozytywną energię, jaka przepływa przez nasz dom, bo:
  1. Jest moim pierwszym architektonicznymi i aranżacyjnym przedsięwzięciem
  2. Jest dokładnie taka, jak ją wymyśliłam
  3. Ma charakter otwarty
  4. Sprzyja mojej kucharskiej pasji
Kocham gotować, więc to właśnie w kuchni spędzam najwięcej czasu. Od śniadania do kolacji. A że jestem z Małym praktycznie sama przez większość czasu, to i on w tej kuchni wciąż przebywa.
źródło internet
Na początku, w pierwszych miesiącach życia ustawiałam w kuchni nosidło bądź bujaczek, by mieć Małego wciąż na oku. Szybko fotelik zmienił się w matę edukacyjną ułożoną w takiej odległości, by mógł bezpiecznie się z niej turlać.
Etap pełzania i wstawania przeżyłam najdotkliwiej. Musiałam zabezpieczyć szafki, usunąć kosz na śmieci, zwisające ścierki i patelnie. Uczyłam się zwracać uwagę, czy Mały znajduje się w bezpiecznej odległości od pieca i piekarnika.
Potem nastała era samodzielności. Synek odkrył, że dzięki nogom może dotrzeć tam gdzie chce… a chciał zawsze do kuchni! Nauczyliśmy się razem egzystować. On uczył się nowych smaków, ja dawałam mu drobne zadania „potrzymaj łyżkę… wrzuć… przynieś marchewkę…”
Im starszy, tym więcej rozumiał i więcej potrafił.
Teraz sam wsypuje mąkę do ciasta naleśnikowego, gdy ja go miksuję.
Sam panieruje kotlety. Oczywiście wcześniej mu szykuję miseczki z mąką, jajkiem i bułką (nie pytajcie jak są opanierowane… )
Sam nalewa sobie herbatę do kubeczka.
Sam kroi banana na kawałki (dziecięcym nożykiem)
Sam je łyżką i widelcem już wszystkie potrawy, bez wpadek.
Sam… robi tak wiele rzeczy, że czasem się dziwię, że to potrafi.
Teraz uczymy się przyprawiać… on dostaje do ręki zioła, a ja mu mówię, ile czego ma wsypać… efekty są.. zaskakujące. Mój ulubiony to zupa marchewkowa doprawiona cynamonem. O dziwo jadalna!
Bo gotowanie jest dla niego jest czymś naturalnym…

…świetną zabawą!



15 thoughts on “Gotuj z mamą”

  • Ja też mam małego kucharza… nie wyobrażam sobie innego sposobu. Miesza, dosypuje, próbuje (cebule i czosnek też liże)… myślę, że dzięki temu, że “wpuściłam” go do kuchni nie jest niejadkiem.

  • Mój pięciolatek też wiele w kuchni robi. Razem pieczemy ciastka, które z zapałem wykrawa, razem miksujemy i odmierzamy składniki na wadze (on sypie, ja potem sprzątam :), pomaga mi też przy koktajlach – kroi o woce i włącza blender. Lubi kucharzenie, bo od początku pozwalaliśmy mu na wiele w kuchni. Miał swoją puszkę ryżu z grochem i płatkami kukurydzinymi do przesypywania, szafkę pełną pokrywek i pojemników – kuchnia była super placem zabaw. Mam nadzieję, że mu tak zostanie i że się pięknie i naturalnie nauczy gotować. I najważniejsze – że będzie to lubił.

  • U nas etap odkrywania kuchennego świata trwa nadal:) Bo przecież najlepszą zabawą jest wysypywanie makaronu, kaszy, wyciąganie i rozwijanie folii i innych. Kuchnia rules:D

  • I dobrze! Bo dziecko powinno uczestniczyć w całym procesie przygotowywania jedzenia. Powinno widzieć, dotykać, wąchać, próbować, oczekiwać. Dlatego też nigdy nie dałam córce jedzenia ze słoiczka i pewnie dlatego tak bardzo lubi jeść 🙂

  • Mój Mały to w kuchni najchętniej siedzi na moich rękach 🙂 Ciężko mi coś z Nim zrobic. No ale wiadomo, że z wysoka lepiej wszystko widac. pewnie teraz obserwuje, a za parę lat mnie zaskoczy talentem kulinarnym (odziedziczonym po Mamusi oczywiście)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *