Kobieta pracująca czyli obowiązki domowe

Kobieta pracująca czyli obowiązki domowe

Dziś dotarła do mnie prawda szokująca! Gdy wrócę do pracy obowiązki “domowe” nie rozpłyną się gdzieś w czasoprzestrzeni… a to oznacza…

No właśnie co?
Że będę pracowała 8h + dojazdy + czas dla Małego (obowiązkowo!!!) + zakupy + gotowanie, pranie, sprzątanie…

???

Niewątpliwie Mr.Tata musi wziąć na siebie połowę obowiązków domowych! Mówię mu  o tym, a on macha ręką… że niby spoko, da radę.

I myślę sobie… no Kochany…  to Ty nie wiesz co cię czeka!

I wczoraj po ciężkim, upalnym dniu… gdy Mały wreszcie zasnął, Mr.Tata się pyta czy nie obejrzymy filmu… razem…
– no co Ty, ja mam jeszcze prasowanie…
– wiesz, to może ja poprasuję a Ty film obejrzysz – no i szczęka mi opadła, ale…
– eeee to ja już wolę sama poprasować.

Bo wiecie, wara od prasowania!  To mój ulubiony obowiązek domowy! Kocham prać i prasować! A odkąd mam stację parową, o taką:

 źródło Internet

to zamykam się w łazience raz w tygodniu, zakładam na uszy słuchawki… i nie ma mnie przez godzinę. Wczoraj prasowałam w stroju kąpielowym, bo te upały + prasowanie parą dają istną saunę!  To moja ulubiona godzina w tygodniu, kiedy jestem sama ze swoimi myślami (dwie kolejne takie mam podczas joggingu).

Ale i gotować lubię, i odkurzać, i podłogi wyczyścić… i każdy najmniejszy kurz, chusteczką do pupy zetrzeć…

Jedynie zmywać nie cierpię!
To mogę oddać!
A reszta?
Jak ja pałeczkę przekażę?
Bo przecież sama nie dam rady… ogarnąć?

No nic, trzeba listę zrobić… jakąś konstruktywną 😉



10 thoughts on “Kobieta pracująca czyli obowiązki domowe”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *