Nowa perspektywa… czyli uciekam “gdzie pieprz rośnie”

Nowa perspektywa… czyli uciekam “gdzie pieprz rośnie”

Ach żyło mi się w moim małym gniazdku “sielsko i anielsko”. Teraz doceniam jakie miałam spokojne, cudowne życie… kiedy to rano odsłaniałam żaluzję, spoglądałam prosto w niebo (no dobra… czasem sąsiadowi na balkon, ale tak już jest na blokowisku).

Aż tu dnia pewnego… pod oknem stanęła mi konstrukcja:
 

Dnia drugiego, miałam już towarzystwo:

Jednak trzeciego dnia straciłam kontakt ze światem:

Cóż… skończyła się sielanka… ocieplają mi blok!
Czas  się wyprowadzić…

Babcia moja przygarnie mnie na “parę dni”. Jakże się cieszę! Może to jedyna okazja, aby Mały zasmakował w wakacjach na wsi… dom, ogród, warzywniak, sad…

Pertraktacje z Mr.Tatą trwały trochę czasu… jednak już w przyszłym tygodniu pakuję walizki.

JUPI! (tzn. oj jak mi przykro, że opuszczam te moje cztery kąty 😉 ).



8 thoughts on “Nowa perspektywa… czyli uciekam “gdzie pieprz rośnie””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *