Wypuścili panią?

Nieśpieszna sobota… Mr.Tata w domu. Uniósł się honorem i zabrał za sprzątanie domostwa z Synkiem u boku. Bo jak to? Ja daję radę, a on nie da?

Wyszłam… na targ po świeże warzywa, do piekarni po jeszcze ciepły chleb, do marketu “po resztę”. Nie śpieszno mi było. Zakupy “w biegu” opanowałam do perfekcji. Ale jak nie muszę, to po co na wdechu wszystko robić?

W markecie spotykam sąsiada. Miły starszy pan. Grzecznie mówię “Dzień Dobry” i uśmiecham się szczerze. Sąsiad nie reaguje. Dziwnie mi się przygląda. Ale co mi tam. Włóczę się spokojnie między regałami. Nagle ktoś klepie mnie w ramię. Odwracam się… sąsiad:

– bo wie pani, kompletnie się pani nie spodziewałem, dlatego nie poznałem. Przepraszam. Tzn. nie spodziewałem się spotkać pani bez dziecka.Tak sama teraz jest pani kompletnie nie do poznania. Ale to znaczy, że wypuścili panią? tak samą?

Hmmm… i jak tu się nie uśmiechnąć 🙂



20 thoughts on “Wypuścili panią?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *