MAXI… na maxi upały

MAXI… na maxi upały

I paradoksalnie w środku lata, zamiast ganiać na świeżym powietrzu, większość dnia spędzamy w czterech ścianach. I to osłoniętych czterech ścianach.

Wychodzimy po 16.00, ale i tak ledwo dyszymy…

W domu nuda… ale taka kreatywna. Mały oblepia mieszkanie plasteliną. Niech oblepia, przynajmniej ma zajęcie i nie wali pięścią w drzwi wyjściowe, odziany jedynie w majty i czapę…

Ja siedzę przy maszynie. Przyznam, że od początku sezonu raczej ze sprzętem się nie bratam, ale skoro pogoda “mi sprzyja”, to niech jej będzie. Wykorzystuję czas na zaległości…

Jakiś czas temu powstała moja ukochana MAXI spódnica. Choć miała już swoją premierę, nie doczekała się porządnej sesji zdjęciowej… Trudno. Jedyna fota, by się pochwalić, to ta:

Jeśli aura się nie zmieni, to dorobię się jeszcze kilku nowych kreacji…



21 thoughts on “MAXI… na maxi upały”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *