Miesiąc: Październik 2013

…sweet dreams…

…sweet dreams…

Nastała rzecz niebywała. Nieprawdopodobna wręcz. Mały sam zasypia w swoim łóżeczku! Bez… misia,trzech piłek,dwudziestu samochodzików,pięciu książeczek,telefonu komórkowego,laptopa,wokalu osobistego jednego, bądź drugiego rodzica,chórku czasem. Godzina 19.30 gasimy światła w całym mieszkaniu. Mówimy dobranoc. Mały biegnie do łóżeczka, układa się do mnie tyłem, czasem tylko rękę wyciągnie, […]

Poweselnie…

Poweselnie…

Dzieje się u mnie tak dużo, że nawet nie mam czasu przysiąść i na bieżąco zamieszczać postów. Mam nadzieję, że już wkrótce wszystko się ustabilizuje, a ja jak dawniej z kubkiem kawy zatopię się w blogowym świecie. Ale muszę podzielić się z Wami ostatnim weekendem, […]

Jesień w lesie

Jesień w lesie

Choć jesień rozpoczęła się paskudnie, przynosząc ze sobą i chłód, i deszcz, a nawet wietrzne porywy, to teraz na osłodę słońcem nas rozpieszcza.

Temperatury są znośne, a liście na drzewach złocą się i czerwienią, więc w domu siedzieć trochę żal. A że las mamy pod nosem niemal, to grzechem byłoby nie wykorzystać okazji… by się naładować, zrelaksować, wyszaleć nawet!

Oby tak pięknie było jak najdłużej…

Podejmowenie decyzji

Podejmowenie decyzji

Ile to razy już stałam przed sklepową półką i zastanawiałam się czy mam ochotę na czekoladkę, czy słone paluszki? Ile razy mierzyłam ciuchy w przymierzalni, nie mogąc się zdecydować czy ta czerwona sukienka, na pewno jest tym czego potrzebuję? Albo inaczej… zrobić coś czasem jest […]

no i gdzie to “wyjście z mroku”?

no i gdzie to “wyjście z mroku”?

Upłynęły właśnie 3 miesiące odkąd moje mieszkanie zostało odcięte od świata i światła za pomocą folii i rusztowań. O ile jeszcze tak całkiem niedawno, mimo wszystko budziło nas cudowne słoneczko, a i cały dzień na spacerze potrafiliśmy spędzić, to i ciemność w domu potrafiłam zaakceptować. […]

O tym jak mama się urwała i przeszkoliła…

O tym jak mama się urwała i przeszkoliła…

Tegoroczna jesień jest dla mnie wyjątkowa. Czuć w niej powiew zmian… ruch energii… nowe perspektywy. Słowem, dzieje się. Na razie drobnymi kroczkami, wdrażam się w te zmiany i mam nadzieję, że zaowocują.

Co ja gadam! Jestem pewna, że zaowocują. Wszak programowałam je od baaaardzo długiego czasu. Tak długiego, że można go nazwać zamierzchłymi czasami.

I zanim, ten cały ruch powstał… wpadł mi “w ręce” pewien komiks….

…i saw my life
branching out before
me like the green
fig tree in the story…

Całość przeczytajcie sobie TUTAJ bo warto!!!

I właśnie w momencie, w którym postanowiłam “rwać te figi”, pojawiło się na mojej drodze o wiele więcej możliwości.

Jedną z nich była możliwość szkolenia się we Wrocławiu pod okiem specjalistów. I nie miałam żadnych wątpliwości by skorzystać… szczególnie, że i temat leżał mi na sercu.

Social media…

Bo czyż nie jest oczywistym fakt, że to właśnie social media determinują nasze być czy nie być? W życiu? W pracy? w blogosferze?

poznałam nowe techniki komunikacji… wiem jak przeprowadzić kampanię… wiem jak zadbać o PR… teraz tylko muszę z tego korzystać…

Temat jest szeroki, jednak został przedstawiony w sposób niebanalny, wręcz wciągający… Bo wykład jak wykład, ale zajęcia w grupach, przedstawiły temat w sposób jasny i praktyczny! Nie wspominając już o tym, że pozwoliły na bliższe poznanie uczestników, dzięki czemu już po paru godzinach czuliśmy się wszyscy jak dobrzy znajomi.

Ale to szkolenie miało dla mnie też inne ważne znaczenie… przeżyłam najważniejszą noc w moim życiu… noc bez Synka… jakże niewyobrażalną… a jednak możliwą…

I skrzydła mi urosły… bo motywacja ogromna… i cele nowe, w głowie się zrodziły… Mam ochotę wszystkie zrealizować…

A nowo poznane osoby… i te dobrze już mi znane… wszyscy stworzyli niepowtarzalną atmosferę…

I to nocne wyjście na miasto… niemal jak za studenckich czasów… ech jak niewiele potrzeba by szeroko się uśmiechnąć….

A Wrocław jest taki piękny… i za dnia gdy błądzisz po mieście… i nocą gdy wszystkie drogi prowadzą w jedno miejsce…

a oto moje skojarzenie z Wrocławiem… bo pierwsze co zobaczyłam z daleka… I tak się zastanawiam… Tyle cudnych miejsc, a na pierwszym planie… coś takiego… Ciekawa jestem co Freud na to? 😉

   
*zdjęcie pochodzi z zasobów Internetowych

Na dobry początek weekendu… WYNIKI KONKURSU!

Na dobry początek weekendu… WYNIKI KONKURSU!

Chyba zacznę doceniać weekendy. Jeszcze niedawno było mi wszystko jedno czy wtorek, czy środa, czy niedziela… ale teraz już nie jest. Dziś mam ochotę krzyczeć: WEEKEND! I z racji tego optymistycznego dla mnie zdarzenia, właśnie dziś ogłaszam wynik konkursu “Maluj, twórz, odkrywaj” organizowanym razem z […]

Dentysta… kolejna dawka

Dentysta… kolejna dawka

Należę do tych osób, które nie pałają nienawiścią do Dentysty. Lekarz jak każdy inny, a że problemów z zębami nie mam, więc i bardzo złych skojarzeń też nie. I teraz staram się na Dentystę łaskawym okiem spoglądać, gdy wiem, że z Małym nie jedną przeprawę […]