Małżeństwo nie jest dla mnie

Zawsze uważałam, że w egoizmie nie ma nic złego. Życie ma się jedno i trzeba czerpać z niego garściami. Robić rzeczy, które się kocha. Być bezkompromisowym. Dążyć do ściśle wyznaczonych celów. Po prostu uczynić to życie jak najbardziej „swoim”, bez dyktanda innych.

Założenia są jak zwykle banalne. Jest plan… jest realizacja tego planu, chodzi przecież o to, by być w życiu szczęśliwym. Niestety często na tej prostej drodze stają ludzie, którzy grożą palcem i mówią „nie tędy droga, moja pani”. I pojawiają się wyrzuty sumienia, bo jakże tak mogę skupiać się na własnym szczęściu i wygodzie? dlaczego wciąż tyle oczekuję i wymagam? Dlaczego tak łatwo stawiam odcinające kreski… Ciężko zdobyć mi się na empatię wobec innych.

Wszystko jednak ulega zmianie totalnej, gdy w pobliżu znajduje się ukochana osoba. Ona jak magnes przyciąga moje skupienie, uśmiech, czułość. Bycie dla kogoś… zupełny abstrakt emocjonalny. A jednak rodzi się we mnie poczucie, że nie jestem sama, że to co robię ma wpływ na moich bliskich i chcę by wiedzieli, że są dla mnie ważni.

Uczucie… miłość… potrafi zrobić z mózgu niezłą papkę. Ale to w tej papce znajduje się szczęście. Nie satysfakcja ze zrealizowanego planu, ale szczęście w czystej postaci. Pierwotne… instynktowne… Szczęście, które mówi… nieważna ja, ważne to co Ty czujesz i myślisz.

Jakiś czas temu przeczytałam tekst „Marriage isn’t for you”.

“marriage isn’t for you. You don’t marry to make yourself happy, you marry to make someone else happy. More than that, your marriage isn’t for yourself, you’re marrying for a family. Not just for the in-laws and all of that nonsense, but for your future children. Who do you want to help you raise them? Who do you want to influence them? Marriage isn’t for you. It’s not about you. Marriage is about the person you married.”

Przeczytałam i zaniemówiłam.
Potem wyszeptałam sama do siebie.. właśnie tak… małżeństwo nie jest dla mnie…

Nie jest.
Jest dla mojej połówki.
Szczęścia mojej rodziny.
To dla nich chcę się starać. Ich uśmiech widzieć każdego poranka. Z nimi się trudzić i weselić.

…Jest dla moich chłopców…



6 thoughts on “Małżeństwo nie jest dla mnie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *