Po co babie SPA?

Po co babie SPA?

Bardzo często, gdy wspominam o SPA spotykam się z pytaniem “po co?” I żeby było śmieszniej, to kobiety otwierają oczy i wzruszają ramionami… No jak to tak… kilka godzin w pozycji leżącej (głównie) kosztuje tyle co komplet dobrych garnków, a poleżeć można na kanapie przecież.
Można.
Po co więc babie SPA?
(Pomijam tu temat wizyt u kosmetyczki, które mają na celu zniwelowanie konkretnych problemów)
Na język mi się ciśnie, że po nic w zasadzie… i to NIC ma kluczowe znaczenie. W świecie, w którym “zawsze coś”, “zawsze gdzieś”, “zawsze szybko, ale i tak za późno”… NIC jest abstrakcją. Nie może się dziać.

Do tego dochodzi wychowanie…
Nie marnuj jedzenia, bo to grzech (nie ważne, że od tego niemarnowania, kilogramy panoszą się w każdej części ciała).
Nie wyrzucaj, bo się jeszcze przyda (zbieractwo… choroba pokolenia moich rodziców).
Bądź rozsądna i praktyczna (tak garnki będą lepszym prezentem, bo zostaną z tobą na lata).

Robienie czegoś dla siebie to czysty egoizm. Zło, które wywołuje jedynie wyrzuty sumienia. NIC jest stresujące… bo zawsze musi być konkretny i logiczny powód.

SPA nie daje takich powodów…

Za to właśnie tak bardzo je lubię.  Mogę sobie tak poleżeć… nikomu, z niczego się nie tłumaczyć. Tak. Mam poczucie, że “robię coś dla siebie”, ale to samo czuję gdy czytam książkę, maluję paznokcie, czy chociażby piszę tego bloga.

SPA… hmm… daje mi coś w rodzaju feministycznej wolności… bo z ogromną satysfakcją na pytanie “po co chodzisz do SPA?” mogę odpowiedzieć “Po nic”… Bo w końcu nie muszę być praktyczna i logiczna… i mogę choć na chwilę zdjąć z barków ciężar organizowania świata wokół…

* Zdjęcia wykonane są w Beauty & SPA, Bażantowo Sport, Katowice.
Za jakość zdjęć odpowiada mój “cudowny” telefon, który miał nie mieć żadnych wad 😉



8 thoughts on “Po co babie SPA?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *