Niegrzeczni

Niegrzeczni

Kiedyś miałam uczulenie na klasyfikowanie dzieci na “grzeczne” i “niegrzeczne”. Potrafiłam pienić się i godzinami argumentować bezsensowność takiego podziału.

Dzieci chłoną świat intensywniej. Wszystkimi zmysłami. Żyją jakby w innej czasoprzestrzeni… między zabawą a poznawaniem, spaniem a jedzeniem, potrzebą bliskości a nauką samodzielności. Chcą tu i teraz.

Zmęczony ojciec? Zapracowana matka? Schorowana babcia? Nie ważne. Dziecko stawia na baczność.

Kiedyś reagowałam niemal natychmiastowo na każdą potrzebę syna. Wiedziałam, że nie ma dla niego nic ważniejszego niż mama, niż wspólnie spędzony czas. Chciał się tulić, przerywałam zmywanie – tuliłam. Chciał oglądać książeczki, przerywałam pracę – czytałam. Chciał – byłam.

Syn dorósł. Wciąż szanuję jego potrzeby. Wiem jakie są ważne. On przecież jest tak bardzo dla mnie WAŻNY. Jednak uczę go szacunku do innych, do mnie samej.

Ok. Wiem jak bardzo chcesz wybudować ze mną zamek z klocków, ale teraz jestem zajęta. Jak skończę to się pobawimy.

Odraczanie potrzeb czasem spotyka się z oporem. Nauka zasad, reguł spotyka się z oporem. Jednak i ten mija. Dziecko przecież rozumie.

Na wzajemnym szacunku powinna opierać się każda relacja, a przede wszystkim relacja rodzic – dziecko. To my bierzemy odpowiedzialność za to, jakiego człowieka wypuścimy w świat.

Szacunek. Zaspakajanie potrzeb. Wyznaczanie granic. To nie ma nic wspólnego z byciem grzecznym albo niegrzecznym.

Nawet skrajna złość dziecka, nie ma nic wspólnego z byciem niegrzecznym. Każdy ma prawo do złości… wyrażania emocji i opinii. (Pisałam już o tym TU).

Nie reaguję jednak już tak emocjonalnie, gdy mowa jest o niegrzecznych dzieciach. Nie przypisuję złych intencji osobom, które stosują ten podział. Brak czasu, zmęczenie, emocjonalne wyczerpanie… i bardzo łatwo powiedzieć dziecku, że jest niegrzeczne, gdy ono próbuje zwrócić na siebie uwagę…

A gdy w ręce mi wpadła książeczka “Wiersze dla dzieci grzecznych i niegrzecznych”… przeczytałam ją małemu z uśmiechem na ustach. I w każdym opisanym “psotniku” widziałam moje tak bardzo przecież grzeczne dziecko 😉



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *