Granice

Granice

Każdy ma je w głowie… są nieprzekraczalne.  Granice. Mówimy NIE w momencie zagrożenia, gdy czujemy się niepewni, a stan naszego umysłu nie potrafi pojąć ogólnie panującego chaosu. NIE dla obcej treści, nieznanych zachowań, odmiennego światopoglądu. NIE-bo-NIE gdy temat jest dla nas niewygodny i nie starcza sił na podjęcie rzeczowej dyskusji.

Sami stwarzamy te Granice broniąc własnej niezależności.

Nie podchodź zbyt blisko.
Nie poruszaj ze mną tego tematu.
Nie mów mi co mam robić.
Nie zachowuj się w ten sposób.
Nie przekraczaj granic.

NIE to budulec. Im częściej powtarzane, tym mur jest mocniejszy. Budujemy go z wielkim mozołem, a gdy już stanie dumnie mówimy “Oto moja Granica!” Angażujemy jeszcze całą armię Argumentów, które pomagają nam bronić stabilności muru. Wymierzamy je przeciwko temu co jest dla nas nieakceptowalne, bo obce.

Tkwimy w samym środku Granic, które stworzyliśmy uśmiechnięci i zadowoleni. Nic nie jest w stanie zagrozić naszemu poczuciu bezpieczeństwa i wolności. Argumenty przecież są po naszej stronie. Jednak one mutują. Zmieniają się wraz ze zmieniającym się kontekstem. Czasem obrastają w siłę, czasem topnieją niczym śnieg na wiosnę. Jednak kurczowo się ich trzymamy… no bo przecież są… I nie dostrzegamy, kiedy obracają się przeciwko nam, by trafić nas prosto w serce. Ot taki pstryczek od losu.

Można tkwić w tym zaklętym kręgu… dokładać kolejne NIE-cegiełki. Całkowicie odgrodzić się od świata. Zamknąć na logikę, dyskusję, odmienne zdanie. Można czekać, aż z poza naszego muru padnie cios, który zaboli.

Można też wyobrazić sobie, że po drugiej stronie też jest przyjemnie. Da się żyć. Wszak to wyobraźnia kreuje świat, a zwykła ciekawość pcha go do przodu. Przekraczanie własnych granic wywołuje lęk. Wiem coś o tym. Jednak gdy będziemy się ograniczać strachem i słabością będziemy stać w miejscu. A trzeba przecież stawiać kroki, jeden za drugim, by życie miało sens.

Można więc wyobrazić sobie, że krok jest postawiony poza Granicę. Można go po prostu zrobić, dać sygnał “Idę w Twoim kierunku”.

A gdy już się na to odważymy, wtedy dopiero będziemy mogli powiedzieć z czystym sumieniem:

JESTEM PO TWOJEJ STRONIE.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *