Spotkanie po latach…

Spotkanie po latach…

Nie zastanawiałam się dotąd nad upływającym czasem. Jestem tu i teraz… i tu i teraz jest mi dobrze. Nie boję się metryki… w swojej skórze czuję się we właściwym miejscu. Nie zastanawiałam się nad upływającym czasem, dopóki nie dostałam informacji o spotkaniu klasowym z okazji 15 lat po maturze… 

15 lat po maturze…

15 lat po maturze?

?

Ok. Wstrząsnęło mną trochę. Wciąż uważam, że nie jestem stara, ale 15 lat brzmi groźnie. Zwłaszcza gdy uświadamiasz sobie, że musisz stanąć naprzeciw ludzi, których możesz nie poznać. Nie utrzymywaliśmy kontaktu w sposób naturalny. Każdy poszedł swoją drogą. Więzi tworzone w nastoletnich latach nie zawsze są na tyle silne, by wygrać walkę z czasem.

Zresztą co my wtedy wiedzieliśmy o tworzeniu więzi? o życiu?
Pierwsza miłość pozostaje w sercu na zawsze… (serio?)
Najlepsza przyjaciółka to ta, która znała wszystkie sekrety… (…taaa…)
Świadectwo maturalne, to jedyny ważny bilet w stronę Sukcesu… (wtedy w to wierzyliśmy…)
Nieopierzone ptaki. Rozpędzały się  by polecieć, ale zbyt często obijały się od ścian. Nie tak szybko. Trzeba poczekać by wyrosły skrzydła…

Po 15 latach mogę powiedzieć, że wyrosły.
Spotkaliśmy się dorośli, doświadczeni, z wieloma bagażami… lekkimi i tymi ciężkimi… z uśmiechem na ustach i łzą w oku.

I moje obawy, że pamięć słaba, że zapomniałam tak wiele, okazały się bezpodstawne.
Nic się nie zmienili.

Hmm… albo nic się nie zmienili albo… too much alcohol 😉

 

Ps. jakość zdjęć słaba bo to “zdjęcia ze zdjęcia”, ale wzięło mnie na wspominki.
Ja.
Od pierwszej klasy liceum do matury…

 



6 thoughts on “Spotkanie po latach…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *