Blogerki po raz piąty

Blogerki po raz piąty

Kolejny tydzień, kolejne spotkanie,  tym razem z blogerkami w Katowicach. To było już moje 3 spotkanie… i chyba najlepsze. Pierwsze zorganizowane na totalnym luzie. Bez przemówień, bez prezentacji, bez wystąpień. Bez spięcia. Co prawda zawsze jest mały stres, gdy wchodzisz w grupę dwudziestu osób, z których znasz cztery, kojarzysz jeszcze dwie a kolejne twarze mieszają się w pierwszych minutach… ale tak jest tylko na początku. 

A potem cieszysz się, że możesz porozmawiać o tym, czego nie ma na blogach i w większości przypadków nigdy się na nich nie znajdzie. Takie zrzucenie balastu przez śmiech, a momentami zadumę. Z pewnością to dodaje skrzydeł. Niezależnie czy traktujesz pisanie w sieci jako hobby czy pracę, spotkania w realu zawsze wychodzą na plus. Przestajesz być “stroną” i zyskujesz twarz.

To co jest mocną stroną katowickich spotkań (przynajmniej tych na których byłam) to miejscówki. Kamila i Paulina dosłownie mają nosa do klimatycznych lokali. Nie są to modne kluby, wycackane wnętrza w stylu “pizza i wszystko inne”. To przytulne wręcz swojskie bistra, z naprawdę zdrową kuchnią. Ile znacie lokali, gdzie podają dania bez polepszaczy, bez sztuczności czy bez glutenu? Ha. Ja już znam dwa godne uwagi.

Zeszłoroczna DOBRA KARMA powaliła mnie na kolana kawą wg Pięciu Przemian. Zresztą tam całe menu przygotowane jest według teorii 5P. Nie muszę dodawać, że jest to głownie kuchnia wegetariańska. No i niezbędnik rodzica – kącik dla malucha.

W tym roku dziewczyny zaprosiły nas do BISTRO MONTINA. Zero Glutenu!!! Serio! Nie sądziłam, ze wegańskie tiramisu może być tak smaczne. O babce z kaszy jaglanej nie wspominając. Nie jestem fanką ciast i deserów, więc może nie jestem obiektywna, ale tym cudem jaglanym mogłabym się zajadać codziennie. Jedno jest pewne. Będę tam wpadać na lunch (zwłaszcza, że daleko nie mam). Jest też i kącik dla malucha 😉

Nie znam się na Katowicach, rzadko wychodzę “na miasto”. Może jest więcej takich lokali? Nie będę szukać na własną rękę. Zdaję się na dziewczyny… Myślę, że na kolejnych spotkaniach znów mnie czymś zaskoczą. (hmm… taka luźna myśl… przewodnik po Kato? 😉 ).

I gdyby tylko była możliwość zapisania się z góry na kolejne… to zrobiłabym to z zamkniętymi oczami. Mam nadzieję –  do zobaczenia 🙂

Ps. Foty ze spotkania znajdziecie na Instagramie.



2 thoughts on “Blogerki po raz piąty”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *