Frontem do klienta, czyli bez wymówek cz.I

Frontem do klienta, czyli bez wymówek cz.I

Pamiętam czasy, kiedy na moim osiedlu królował jeden market Leader Price. 2004 rok. Nowe miasto, nowe osiedle, nowe mieszkanie. Pamiętam jak poszłam pierwszy raz na zakupy. Weszłam i wyszłam z przerażeniem w oczach “to co ja teraz będę jeść?”. Nie. Nie byłam wtedy fanką zdrowego jedzenia, ale intuicja podpowiadała mi, że te produkty w ogóle nie nadają się do spożywania. Tanie i marne. Na szczęście sytuację ratowało pobliskie targowisko, na które zresztą z radością zaglądam do tej pory. 

Jakiś czas później, po drugiej stronie osiedla powstał kolejny market. Biedronka. Też było słabo. Pojawienie się tej marki na rynku okupione było nie jednym skandalem, związanym głównie z prawami pracowników, a raczej ich brakiem. Mój wewnętrzny głos kazał mi wtedy bojkotować sklep. Byłam wierna targowiskowym straganom.

2006. Sklepy Leader Price przejęło Tesco. Pierwszy powiew cywilizacji. Sklep, w którym miałam nadzieję na wybór. Na znalezienie ulubionych marek i produktów niemal pod nosem. Pomyliłam się bardzo, bo okazało się, że Tesco w mini marketach osiedlowych postanowiło promować jedną markę: Tesco Value. Przynajmniej tak było na początku. Sytuacja zmieniła się gdy całkiem niedaleko, choć już poza obrębem osiedlowych granic, wyrósł piękny i okazały Lidl. Wtedy dopiero pojawiła się prawdziwa konkurencja. Bo choć i Lidl na początku stawiał na niskie ceny, to jakość produktów spełniała przynajmniej minimalne wymagania jakościowe.

Nie da się ukryć, że wspólnym mianownikiem dla wszystkich tych sklepów była NISKA CENA. Jakość produktów pozostawała wiele do życzenia, ale wtedy nie było takiego ciśnienia na zdrową żywność. Z mojej strony na pewno nie.

W krótkim czasie w tym moim trójkącie marketowym powstały kolejne: L’eclerc, Piotr i Paweł, Frac. Do wszystkich tych miejsc idę spacerkiem, wybór mam duży i teraz staram się podejmować mądre decyzje. Ale i czasy się zmieniły. Coraz więcej osób oprócz niskiej ceny docenia jakość produktów. Wiadomo, atrakcyjna cena czy wyjątkowa promocja to jedno, ale na jakość, skład, czy pochodzenie artykułu zwraca się coraz większą uwagę. Sieci wychodzą frontem do klienta, dają wybór. Ciężko już znaleźć wymówkę typu: zdrowe żywienie jest drogie albo niedostępne. Jest w zasięgu ręki. A gdy w osiedlowej Biedronce znalazłam artykuły GLUTEN FREE to niemal oniemiałam.

10 lat i taka przemiana. Nie tylko samych sklepów, ale przede wszystkim mentalności. Społeczeństwo się zmieniło, myślenie o jedzeniu też uległo zmianie. To widać na sklepowych półkach. W każdym z wymienionych przeze mnie marketów można dostać większość z udostępnionej przeze mnie listy “The healthiest foods on the planet” i wiele innych zdrowych produktów, które na listę się nie załapały.

Ciężko jest to ignorować i szukać argumentów “przeciw”.
Czas na mądre decyzje, wszak w grę wchodzi nasze zdrowie.
No excuses.

*grafika pochodzi z Pinterest



2 thoughts on “Frontem do klienta, czyli bez wymówek cz.I”

  • od jakiegoś czasu skrupulatnie wybieram produkty, czytam etykietki, wybieram zdrową żywność.
    jestem w szoku jak w bardzo krótki czasie gama dobrej żywności się rozrosła.
    i wcale cena nie jest wiele wyższa od tej chemicznej.
    cieszy mnie to 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *