Ciężko… ciężej…trening

Ciężko… ciężej…trening

Zamykam kolejny etap treningowy. Tym razem spokojnie, może już bez takiej progresji w sile jak przy ostatnim planie, ale za to teraz zaprzyjaźniłam się z czymś bardzo istotnym… z RUTYNĄ! 

8 tygodni… to dużo. Zwłaszcza kiedy jeden trening podobny jest do drugiego. Kiedy wchodzisz na siłownię, wykonujesz plan, wychodzisz. Bez marudzenia i oglądania się na innych. Gdy wszystko jest takie przewidywalne – wieje nudą. Ale to tylko pozory, bo okazuje się, że to dopiero jest WYZWANIE. Łatwo się poddać, lub zboczyć z obranej ścieżki. Trudno jest zacisnąć zęby i działać. Choć widzisz, że ciało reaguje na dostarczana bodźce, masz założony cel i do niego dążysz… to gdzieś w głowie pojawia się moment, jedna myśl, która każe ci kopnąć sztangę i wiać.

Rutyna!

Nie. Nie uciekłam, bo jestem silniejsza niż założony plan. Klapki na oczy i do roboty… Co więcej, potrafię czerpać z monotonii przyjemność. Może mnie trochę uspokaja? Wycisza? Ciało przyzwyczaja się do systematycznej pracy, umysł jest bardziej “obowiązkowy”. Tylko dobry plan, wykonany z zaangażowaniem i oddaniem jest skuteczny. Więc oddaję wszystko co mam… serce.

A jak to wyglądało w praktyce?
Trening miałam podzielony na 3 części, a w zasadzie na 4.

I. Góra (plecy, ramiona, barki)
II. Dół (nogi, uda pośladki)
III. Ogólnorozwojowy (całe ciało)
IV. Interwał / obwody (całe ciało)

Wciąż podstawą moich treningów jest: martwy ciąg, przysiady ze sztangą, wiosłowanie sztangą, push press, dipsy i podciąganie, ale dodałam jeszcze półmostek biodrowy ze sztangą, hantle, wykroki ze sztangą (lub hantlami), linki,  kettle i trochę ćwiczeń na nogi na maszynach.

Rozrzut jest duży, ale skuteczny. Po tych 8 tygodniach mogę z dumą powiedzieć, że jestem w życiowej formie 🙂

 



2 thoughts on “Ciężko… ciężej…trening”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *