Kocham Cię!

Kocham Cię!

Mało mówimy o uczuciach. Mało mówimy o miłości z obawy, że zbyt często powtarzane “kocham cię” wprowadzi relację w rutynę i marazm. W znużenie i zmęczenie nawet. To prawda. Nie należy nikogo zadręczać swoją miłością, ale czy o zadręczaniu może być mowa w bliskim i szczerym związku? Nie bardzo. A powtarzanie dziecku, że jest kochanym może w jakikolwiek sposób go do nas zniechęcić? Nie bardzo. 

Przypomniał mi się wykład ze studenckich czasów, z Teorii Kultury bodajże, który skłonił mnie do wielu przemyśleń już wtedy.
“To czego nie ma w języku nie istnieje w kulturze”. Z czego to jest cytat i czy dokładnie tak brzmiał? Nie pamiętam… Ale pamiętam dyskusję na i po wykładzie, o tym co język wyraża i że, jeśli czegoś nie nazwiemy, to to właściwie nie istnieje…

Czy istnieje relacja oparta na miłości, w której nikt o tej miłości nie mówi? Oczywiście, że tak. Człowiek  posługuje się również systemem znaków i zachowań, tak zwanymi czynami. Nie mówi, a pokazuje, udowadnia, daje świadectwo. Tylko, by to mogło być czytelne dla obu stron, musi istnieć wyjątkowe porozumienie. Nie jesteśmy, niestety obdarzeni wszechwiedzącym umysłem. To co dla jednego jest oczywiste, dla drugiego kompletnie nieczytelne.

Stąd też histeryczne sceny kobiet:
– Ty mnie wcale nie kochasz!!!
I zdumienie mężczyzn:
– ależ kocham. Umyłem ci przecież samochód!

Oczywista oczywistość.

Jak dla mnie komunikacja werbalna i wspólne osiąganie porozumienia są kluczem do szczęścia. Nie mówienie o czymś zakłóca spójność relacji. Przysłowiowe “zamiatanie pod dywan”. Nie mówimy o problemach, to nie istnieją. Nie mówimy o miłości… to nie istnieje… a przynajmniej przestaje być taka oczywista.

Mówienie “Kocham Cię” jest dla mnie tak naturalne i ważne, jak mówienie “Dzień Dobry” czy “Dobranoc”. To nie tylko “wyznanie” zarezerwowane dla zakochanych w pierwszej fazie uczucia. To deklaracja. Budulec poczucia wartości, bezpieczeństwa i stabilności.

Chciałabym, by mój syn wyrastał właśnie w takiej atmosferze, dlatego nie boję się mówić mu, że go kocham, że jest dla mnie ważny, że jest dobry i mądry… Mówię mu to często przed snem, gdy powieki mu się już kleją… by sen miał spokojny… to jest jak modlitwa niemal.

Dziś mu nie powiedziałam… nie zdążyłam, bo… sam położył rączkę na mojej twarzy i wyszeptał z zamkniętymi już oczami: “tocham cie mami” i zasnął…

*zdjęcie zaczerpnęłam z Pinterest



2 thoughts on “Kocham Cię!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *