Samokontrola

Samokontrola

Został już tylko tydzień do Wigilii. Znając życie święta skończą się szybko, kolejne dni będą się toczyć w zwolnionym tempie. Potem sylwester, Nowy Rok… i uświadomimy sobie, że znów jesteśmy starsi. Nakręceni noworocznymi postanowieniami obiecujemy sobie działać. Niczego nie zmarnować… być lepszym, bogatszym, szczęśliwszym. Końcówka roku sprzyja też podsumowaniom… spokojny ten, kto niczego nie planuje i niczego nie oczekuje. Zasiada przy świątecznym stole ze słowami “to dobry rok” lub “następny musi być lepszy”, nie precyzując dlaczego. 

Gorzej, jeśli stawiamy sobie cele. Wypełniamy listę. Obiecujemy.
Wtedy musimy zmierzyć się z tym, co tak naprawdę zrobiliśmy. Sami przed sobą. A wtedy okazuje się, że… chcesz zmienić pracę, ale przez cały rok nie wysłałeś żadnego CV. Postanowiłeś dietę trzymać w ryzach, ale nie potrafiłeś odmówić sobie słodkich przyjemności. Palenie rzucasz wciąż od jutra, a na podnoszenie kwalifikacji niezmiennie brak perspektyw. Rok niestety nie rozciągnął się. Wciąż jest tyle samo czasu i tyle samo pracy. Jednak w tym szczególnym świątecznym okresie wydaje się, że można wszystko zmienić…

I wierzysz w to z całego serca. Przez tydzień, może dwa. Może nawet zaczynasz działać. Jednak często okazuje się, że albo cel po drodze się rozmywa, albo ogarnia cię niemoc, żeby nie powiedzieć lenistwo.

Czy jest na to sposób?
Chyba tylko samokontrola.

1. Wyznaczasz cel.
2. Wytyczasz wszystkie możliwe drogi do niego.
3. Idziesz.
4. Kontrolujesz wszelkie zmiany na wytyczonym kursie.
5. Wierzysz, że ci się uda.

Jestem zwolenniczką wytyczania sobie celów. Wypisywania ich. Rozkładania na czynniki pierwsze. Często jednak zdarza mi się, że cel zmienia się w trakcie, bo po drodze okazuje się, że albo nie tego dokładnie chciałam, albo spotyka mnie coś lepszego niż oczekiwałam i po prostu się tego łapię.

Dokładnie tak było w tym roku. Jedna decyzja miała wpływ na kolejną. Jeden krok, potem drugi… aż zaczęłam biec na oślep. Teraz się zatrzymałam i widzę nie tylko, że cel się zmienił, ale stanęłam przed szansą zmiany dotychczasowego życia.

Na kolejny rok plan mam tylko jeden: KONTROLA!

Kontrola każdego kroku, by nie popełnić błędu, by nie zmarnować tego do czego dążyłam przez cały rok.
Działać rozważnie, spokojnie, nie tracąc z oczu tych wszystkich swoich marzeń, które przecież są tak blisko…

To będzie rok, który zamierzam przejść z planem w ręku i z klapkami na oczach.

Zabierając się do tego tematu, przypomniał mi się wpis jaki popełniłam ponad rok temu: Wyobraźnia to początek tworzenia. I zaskoczyło mnie z jaką pewnością, wręcz bezwzględnością mówiłam wtedy:

Już kiedyś Wam wspominałam, że mam „cudowny dar” przyciągania do siebie rzeczy i zjawisk, o których intensywnie myślę. Jestem wręcz przekonana, że dostanę od życia dokładnie to, czego chcę. Może i czeka mnie jeszcze wiele wyrzeczeń. Może i jeszcze więcej pracy… ale Kosmos wie, czego chcę i da mi to…

I jakkolwiek to teraz zabrzmi, to wciąż jestem przekonana, że tak właśnie będzie.

*zdjęcie zaczerpnęłam z nazardidyk.wordpress.com



3 thoughts on “Samokontrola”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *