Zima w kadrze

Zima w kadrze

Rozczarowała mnie zima w tym roku.

Już dawno pogodziłam się z tym, że mamy 4 pory… każda inna, każda specyficzna. Polubiłam je nawet: burzową i ciepłą wiosnę, upalne lato, mokrą i wietrzną jesień oraz zimę… śnieżną i mroźną.

No cóż… śniegu było jak dotąd niewiele. Mrozu prawie wcale. Zima to? czy jesień może? Zmiany klimatyczne niestety są już widoczne. Zacierają się granice pomiędzy poszczególnymi porami roku. Zaczynają się one wzajemnie przenikać i ujednolicać. 

I tylko jedno mnie martwi… jak tu dziecku wytłumaczyć, że zimy może już wcale nie być… Dziecku, które czekając na Mikołaja, stoi w oknie i szlocha:
– śniegu nie ma mamo! Mikołaj nie przyjedzie…

A gdy w końcu spadnie kilka płatków białego puchu, chwyta za sanki i z uporem ciągnie je po ledwo pokrytym chodniku. Bo zima jest przecież.

Bałwana ulepić jeszcze nie zdążyliśmy (może uda nam się na Wielkanoc).

I tylko w tych kilku kadrach zima wygląda na zimę, więc cieszę oko bo za oknem wieje i leje…  “sorry, taki mamy klimat”…



4 thoughts on “Zima w kadrze”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *