Trenuj z głową!

Trenuj z głową!

Zastanawiałam się ostatnio czym tak naprawdę jest sukces? Kiedy można mówić o sukcesie w sporcie? Czy już w momencie podjęcia wyzwania (sam start w zawodach czy wykonanie pierwszego treningu)? Gdy widać już pierwsze rezultaty? A może dopiero osiągnięcie celu można nazywać sukcesem? 

Analizując swoje plany treningowe, zerkając na wyniki mam już gotową odpowiedź. Patrzę na nią. To są te PLANY właśnie. Wykonane jeden po drugim. Skrzętnie przeze mnie notowane, zmieniane, skreślane… Ale każdy jeden zbliżał mnie do celu… każdy jeden zmieniał ten cel. Sukces – skrupulatna praca, codzienna walka. Dzień w dzień. Udokumentowana.

Więc jeśli pytacie mnie jak osiągnąć sukces? Odpowiadam: ZAPLANUJ GO!

 

1. Wyznacz sobie cel.

Musisz wiedzieć dokąd zmierzasz inaczej będziesz się miotać między kolejnymi treningami, możesz szybko się zniechęcić lub zacząć szukać wymówek. Zastanów się po co Ci to?

– Czy dlatego, że jest moda na fitness i głupio tak pozostawać biernym w temacie?
– chcesz zrzucić zbędne kilogramy? Ile konkretnie?
– chcesz wyrzeźbić ciało? Co? Jak chcesz wyglądać? Określ to. Poszukaj dla siebie wzoru.
– chcesz poprawić swoją sprawność? Napisz konkretnie czego chcesz (szybciej biegać? robić dłuższe dystanse? wchodzić na 8 piętro bez zadyszki? Robić szpagat? itd.)

Napisz to! Napisz kim chcesz być i jak chcesz wyglądać! Nie patrz na to czego chcą inni (“bo mama mi mówi, że mam za bardzo wystający brzuch…”). To ty jesteś kreatorką swojego ciała. Niech będzie takie jak chcesz.

2. Załóż DZIENNIK

Forma jest dowolna, zależy od Twoich osobistych preferencji. Może to być zeszyt, segregator, kalendarz książkowy, plik tekstowy w komputerze, dziennik on-line na Twojej ulubionej Fit-stronie. Co tylko chcesz, ale wpisz do niego swój cel. Im bardziej będzie precyzyjny, tym łatwiej go osiągniesz.
– wpisz swoje wymiary
– wklej zdjęcie sylwetki
– wklej zdjęcie motywujące ( to pomaga w wizualizacji celu).
– wpisuj do niego każdy swój trening: serie, powtórzenia, obciążenia. Uwagi do treningu – było ci ciężko? ćwiczenia dodały ci energii? Z jakiegoś powodu nie wykonałaś całego planu? Wszystko jest ważne.

To będzie teraz Twój przewodnik. Twoja wiedza i baza do tworzenia kolejnych planów  i wyznaczania kolejnych celów.

3. Dokumentuj!

Rób zdjęcia. Korzystaj z aplikacji dokonujących pomiarów. Używaj stopera. Notuj, notuj, notuj.

4. Planuj!

Pozbądź się chaosu! Niech każdy Twój trening będzie zaplanowany. Niezależnie czy sama układasz sobie ćwiczenia, czy korzystasz z gotowych planów i treningów, chociażby zamieszczonych na YouTube (np: w poniedziałek ćwiczę z Chodakowską, w środę z Jillian, a w piątek pupę z Mel B.). Dlaczego? Bo w ten sposób unikniesz pójścia na łatwiznę. Trenując chaotycznie łatwo poddać się nastrojowi – “dziś miałam ciężki dzień, zrobię tylko brzuchy” – bo po miesiącu może się okazać, ze trenowałaś głównie brzuchy zapominając o całej reszcie. Możesz też wpaść w pułapkę i wybierać tylko te programy, które lubisz. Z jednej strony to dobrze, bo trening ma dawać radość, ale musisz wiedzieć, że Twoje ciało po pewnym czasie się uodparnia i przestaje reagować na dane ćwiczenia. Zaplanuj więc dostarczenie swojemu ciału różnych bodźców.

5. Wyciągaj wnioski!

Co jakiś czas zerkaj do swoich notatek, porównuj zdjęcia i oceń jak ci poszło. Czy zrobiłaś postępy? Jak się czujesz po ćwiczeniach? Czy to co robiłaś do tej pory przyniosło satysfakcjonujące efekty i choć trochę zbliżyło cię do celu?

Jeśli nie – zmień plan! Nie marnuj kolejnych tygodni na powielaniu ćwiczeń, które z różnych powodów są dla Ciebie nieodpowiednie i nie są skuteczne.

Pamiętaj tylko, że nic nie stanie się od razu. Na efekty tak naprawdę musisz poczekać wiele tygodni. Twoje ciało będzie zmieniało się stopniowo.

A ja robię to tak:

– układam plan. Robię to w pliku tekstowym, a wszystkie pliki trzymam w jednym katalogu, gotowe do wydruku w każdej chwili.
– prowadzę dziennik – w zwykłym kalendarzu książkowym. Wpisuję tam każdy trening, robię notatki i uwagi co do kolejnych dni.
– w excelu prowadzę tabele z wynikami. Formuły liczą mi progresy 😉
– plan układam w systemie 6 tygodni ciężkiej pracy / 2 tygodnie luzu
– po każdym wykonanym planie robię sobie foty, pomiary i wyciągam wnioski.
– do dziennika treningowego zerkam codziennie. To mnie motywuje i mobilizuje (zdarza się, że z nim zasypiam).

 

Jeśli chcesz sukcesu zacznij trenować z głową! Stwórz sobie narzędzia, dobrze się zmotywuj, wtedy nie polegniesz.
A dla tych, którzy czekają na kolejne wpisy (tak, mam tu na myśli głównie Ciebie, Aniu) taka informacja:
1. wpisy będą się pojawiać 2 razy w tygodniu (czasem 3, ale nie obiecuję) – to na początek, póki nie pozamykam wszystkich rozpoczętych zadań.
2. W kolejnych wpisach opowiem Wam jak ułożyć swój własny plan treningowy, będę omawiała ciekawe ćwiczenia, wrzucę do tego trochę diety, trochę nowinek lifestyle i absolutnie nie zapominam, że jestem też mamą, więc i o dziecku będzie.
3. W zasadzie dużo będzie o mnie. W tym roku będziecie  mogły głównie śledzić moje poczynania w sferze fitness 🙂

No to Howgh!
Do następnego razu 🙂



8 thoughts on “Trenuj z głową!”

  • Świetnie opisane.
    Dzisiaj się mierzę, dośc niechętnie (boję się sprawdzić ile mi przybyło), ale muszę wiedzieć jak mi idzie.
    Treningi wpisuję w tabelę na komputerze. Jak ją otwieram i widzę ile treningów za mną to jestem z siebie dumna i daje mi to kopa by dalej walczyć, to naprawdę fajna rzecz.

    • O to chodzi! Mierzysz się dla siebie. Nie musisz nikomu tego pokazywać. To Twoja praca i Twoje sumienie 😉 A to jak ciężko trenujesz widzisz dopiero jak to spiszesz. Wtedy każdy trening jest realny. Nic Ci nie ucieka :*

  • O Bożenno! 😀

    Zmobilizowałaś mnie do tego, że do stosowałam do moich potrzeb tygodniowy plan treningowy: początek tygodnia to trening z taśmą thera band, środek tygodnia to rehabilitacja kręgosłupa czyli trening na piłce gimnastycznej z ciężarkami a weekend to bieganie.

    Ale żebym tak zapisywała??? W kalendarzu??? Specjalnym???

    No i wygrzebałam w mojej mega wielkiej torbie… kalendarz biurkowy. I zanotowałam wszystkie treningi od minionego sylwestra. Bo to do cholery zapisywać gibanie w kalendarzu nauczyciela 😛

    Cel? Jest ich kilka a jednym z nich wesele 30 maja 🙂

    Jak będziesz pisać w taki sposób dalej to mi całkiem na mózg padnie 😀

    • Spokojnie 🙂 Zobaczysz, że warto zapisywać. To Cię nie tylko usystematyzuje ale też zmobilizuje do treningów. Puste kartki w kalendarzu wyglądają przerażająco 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *