Zgubiłaś dziecko? Nie panikuj!

Zgubiłaś dziecko? Nie panikuj!

Nigdy nie sądziłam, że mnie to spotka, ale takie rzeczy zdarzają się właśnie osobom, które się tego zupełnie nie spodziewają. Stracić dziecko z oczu? Przecież to niemożliwe. A jednak.
Zgubiłam dziecko! 

Zgubiłam dziecko w sklepie. W przestrzeni zamkniętej na szczęście, ale jednak mały zniknął mi z oczu. To był moment. Kolorowe wieszaki, wszędzie pełno kurtek, czapek, butów… Przecież trzymałam go za rękę. Za kaptur? Szedł obok… i nagle zauważyłam, że go nie ma.

Nie panikuj! – mówiłam do siebie, a serce swoje. Waliło jak głupie.

Na moje szczęście wydostać się ze sklepu można było tylko przez kasy. Więc zamiast lecieć na oślep za dzieckiem, skierowałam się w stronę wyjścia. Kasjerki były dwie, a za nimi ochroniarz. Wymuszając w sobie stoicki spokój poinformowałam ich, że zgubiłam dziecko, pokazałam zdjęcie w telefonie, poprosiłam by nie pozwolili mu wyjść ze sklepu.

Wtedy dopiero zaczęłam biec i wołać. Jedno pełne okrążenie. Mijam kasy. Ochroniarz kręci przecząco głową. Nie. Jeszcze go nie widzieli. To znaczy, że wciąż jest w sklepie.

Drugie okrążenie. Dostaję już oczopląsu od tych neonowych kolorów.  Nie jestem pewna, czy w ogóle jestem w stanie dostrzec własne dziecko. Czuję taką bezsilność jakiej nigdy jeszcze nie doświadczyłam.

Przystaję. W tym momencie słyszę za sobą jego głos:

– Niespodzianka! Schowałem się!

Odwracam się. Jest. Cały. Zdrowy. Uśmiechnięty.
Nogi mi miękną. I teraz nie wiem, czy mam zacząć krzyczeć? Powstrzymuję się by nie szarpnąć go za rękaw i nie warknąć na niego. Potem radość i uczucie ulgi… i łzy gdy mówi:

– ale tu jest fajnie!
– fajnie. Tylko nie rób tak więcej. Nie chowaj się gdy nie wiem, że się bawisz. Sklep to nie plac zabaw. Nie wolno ci się oddalać, rozumiesz?
– tak. A kupis socek?

Niewiele pewnie zrozumiał w tamtym momencie, ale i ja nie wiedziałam co tak naprawdę mam mu powiedzieć. Zakupy jednak dokończyliśmy. I dopiero w domu z chłodną głową wróciłam do tego zdarzenia i wysiliłam się na tłumaczenie. Jednak wiem, że była to lekcja również dla mnie.

I przypomniała mi się opowieść znajomych, którzy zgubili dziecko na gdańskiej starówce… Niewiarygodne. Nie wyobrażam sobie co oni przeżyli. Jak zachować zimną krew?

Nie panikuj! Bo tylko wtedy zachowasz zdrowy rozsądek, który pozwoli Ci szybko zareagować.  Zgłoś gdzie możesz, że go szukasz. Zawsze trzymaj  aktualne zdjęcie w swoim telefonie.  Jeśli tylko w zniknięcie dziecka nie są zaangażowane osoby trzecie, to odnajdzie się.

Po tym zdarzeniu też wypisałam  na kartonowym bloczku moje i jego dane oraz mój numer telefonu i włożyłam mu do kieszeni kurtki. Muszę pomyśleć o czymś bardziej trwałym, co mogłabym przepinać z jednego ubrania na drugie, schować mu do kieszeni, bądź przyszyć od wewnętrznej strony. Mam jednak nadzieję, że już nigdy nam się nie zdarzy takie zniknięcie…

…już nigdy nie puszczę tej małej rączki.

 
*zdjęcie ze strony foter.com



8 thoughts on “Zgubiłaś dziecko? Nie panikuj!”

  • Miałam podobną sytuację z moją 2,5 letnią córką. Nawet mi nie uciekła tylko przystanęła na chwilę bo ją coś zaciekawiło. Nagle zrobił się tłum i już jej nie widziałam. O mało nie dostałam zawału. Na szczęście szybko się odnalazła i nawet się nie zorientowała co się stało. Oby nigdy więcej to się nam nie przytrafiło! Pozdrawiam

    • myślę, że kryzysowe sytuacje uwalniają w nas zachowania o które byśmy siebie nie posądzali. Ci rozsądni – panikują , panikarze -zachowują zimną krew. Tak czasem bywa.

  • Ufff… aż się zdenerwowałam kiedy to czytałam:) Mi serce podchodzi do gardła za każdym razem kiedy choć na chwilkę tracę córkę z oczu. Paskudne uczucie. A przecież nie można przywiązać dziecka do siebie. Moja ma już 4 lata. Musi uczyć się, że nie wolno jej samej oddalać się od rodziców. Pozdrawiam 🙂 Będę zaglądać do Ciebie 🙂

    • Dzieci muszą wyrobić w sobie świadomość zagrożenia. A raczej my rodzice powinniśmy je w tym uświadamiać.
      Zaglądaj. Zapraszam 🙂

  • Ja zgubiłam Tosie na campingu pod Wenecja. . Byliśmy coś zjeść. Tosia jak Tosia wszędzie biegała a ja za nią. . odwróciłam się na 3 sekundy.. Wyobraź sobie po lewej plaża i pełno dzieciaków. . Po prawej z 1000 namiotów i przyczep campingowych.. .. trwało to 5 minut a dla mnie było wiecznością.. do dzisiaj nie wiem gdzie była. . Znalazłam ja plątającą się pomiędzy stolikami. . STRASZNE !!

    • Masakra.Zgubić dziecko w otwartej przestrzeni to niewyobrażalne. Dobrze, że szukaliście jej tylko 5 min. Oby nikomu się takie rzeczy nie przytrafiały!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *