Wszyscy mają rację…

Wszyscy mają rację…

W ostatnim czasie byłam świadkiem potreningowej “wymiany poglądów” dwóch pań. Różniło je wszystko. Wiek, typ urody, typ sylwetki, waga, trenerzy, plany treningowe. Zeszły do szatni. Jedna wyglądała jakby przebiegła maraton, druga jakby  wróciła z pogaduszek z przyjaciółką. Obie z “pianą na ustach”:
– po co ty to cardio robisz? Zobacz jak wyglądasz! Mój trener mówi, że nie trzeba, a nawet nie wolno!
– nie ważne jak wyglądam teraz. Zobaczysz jak będę wyglądała za kilka miesięcy. Twój trener guzik wie!
– tak? a twój to wszystkie po tym orbitreku przeciąga! Nic więcej nie potrafi. Mój to się stara przynajmniej!
– chyba pozbyć się ciebie jak najszybciej… 

… i szlag trafił wszystkie potreningowe endorfiny…

Szkoda tylko ich wysiłku i wysiłku trenerów, bo prawda jest taka, że w tym sporze wszyscy mają racje. Obie panie zwróciły się do specjalisty ze swoimi problemami. Różnymi. I dostały kompletnie różne lekarstwo. Bo tak naprawdę nie ma jednej METODY treningowej, która uzdrawia każde ciało. No pomyślcie logicznie. Nie ma i nie będzie! Gdyby ktoś odkrył, że np. na płaski brzuch wystarczy zrobić 50 brzuszków dziennie i przebiec 3 kilometry tygodniowo to problem “oponki” istniałby w ogóle? Nie sądzę.

Każda z nas jest diametralnie różna. W każdym szczególe. Od wagi, poprzez budowę ciała, styl życia i jego warunki. A przede wszystkim różnimy się obrazem samych siebie, który przecież nosimy gdzieś głęboko, w głowie. Inne ideały, zupełnie inne motywacje. Nie możemy więc porównywać metod i wyników między sobą. To że koleżanka straciła 10kg wykonując określone ćwiczenia, wcale nie oznacza, ze Tobie też się uda.

Każda metoda ma swoich zwolenników i przeciwników. Popatrzcie chociażby na Chodakowską. Znajdzie się tysiące dziewczyn, które dzięki niej osiągnęły swoją wymarzoną sylwetkę i tyle samo, na które jej treningi nie działały wcale, lub co gorsza, ciało zaczęło reagować w sposób chorobowy. I czy w tym wypadku można mówić o tym, że jej plany są złe? No nie! One tylko nie są uniwersalne. Nie działają na każdego!

Szkoda tracić czas na “bicie piany” i dochodzenie swoich racji, jeśli nie wykonało się planu. Oczywiście intuicyjnie możesz zakładać, czy określony rodzaj ruchu Ci się spodoba, czy nie (wszak znasz swoje upodobania), ale nie wiesz jak Twoje ciało zareaguje dopóki nie spróbujesz. Nie możesz odrzucać też innych metod treningowych bo Trener X tak powiedział, czy Pani Y napisała na swoim blogu, że to nie działa.

W sporze o najlepszą i najskuteczniejszą metodę treningową wszyscy mają rację. Zwolennicy, przeciwnicy danej metody, a na pewno osoby, które ją praktykują. Kluczem do własnego sukcesu jest trafienie na odpowiedni zestaw ćwiczeń, na trenera, który potrafi Cię skutecznie zmotywować (nawet jeśli jest wirtualny) i własne zaangażowanie w trening.

Pamiętaj, że jeśli coś na ciebie nie działa, nie przynosi efektów (mam na myśli treningi wykonywane dłużej niż 8 tygodni) to nie męcz się. Nie patrz na dziewczyny, które ten efekt osiągnęły. Zmień plan. Poszukaj innych metod i innych bodźców. Nie ma nic gorszego niż klapki na oczach i stanie w miejscu.



4 thoughts on “Wszyscy mają rację…”

  • Dokładnie tak! Na mnie nie działał rowerek, pilates… tzn działał ale wolnnno.. Poszłam na siłownie, wskoczyłam na orbitreka i po miesiącu były już bardzo widoczne efekty 😉 Każdy jest inny, więc nie dla każdego dany zestaw ćwiczeń jest odpowiedni 😉
    Buziaczki!

  • Szczegół w tym, że brakuje indywidualnego podejścia. Tak jak napisałaś, każdy jest zupełnie inny. Jakiś czas temu spierałam się z jedną trenerką, bo mam dylemat co zjeść po wieczornym treningu ok godziny 21 czasem 21:30. A ona mi na to, że powinnam zjeść ostatni posiłek o 18-19 i potem nic. Nosz kutwa mutwa! Mam średnio normowany czas pracy, każdy dzień jest inny więc z reguły żyje w biegu, ciężko jest wszystko sztywno zaplanować. Wstaję o 7 rano, kładę się ok północy i jeśli cały dzień miałam z bani to pozostaje mi zrobić trening o 20 albo olać go. Bywa, że olewam i po prostu odpoczywam ale mimo to czasem chce mi się jeść późnym wieczorem 😉
    Tak samo dowiedziałam się ostatnio od koleżanki, że jej trenerka powiedziała że robienie badań na tarczyce nic jej nie pomoże, bo cyt.: “tarczyca to gówno”…. ręce opadają…

    • Wiesz… kompetencje poszczególnych trenerów to zupełnie inny temat. A metoda treningowa po prostu musi tobie leżeć… inaczej umęczysz się treningami i zniechęcisz. Naprawdę jest w czym wybierać i nie trzeba kierować się aktualnymi trendami 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *