Nuda i inne zagrożenia w fit-kuchni

Nuda i inne zagrożenia w fit-kuchni

Dostaję od Was naprawdę dużo maili dotyczących zwłaszcza diety i odchudzania. Wydawać by się mogło, że temat zdrowego odżywiania jest wyczerpany. Sama poczyniłam kilka wpisów na ten temat (np. NIE-Jedzenie), Internet zalany jest stronami fit, doradztwem dietetycznym, reklamami zdrowej żywności i nie zawsze zdrowej suplementacji. I wszystko wydaje się proste, do czasu kiedy zaczynają się wymagania. Okazuje się bowiem, że aby osiągnąć cel trzeba coś od siebie dać. Czasem bardzo dużo. Nie można tułać się od strony do strony, od porady do porady, czy zmieniać dietetyków jak rękawiczki. Trzeba wziąć się w garść i uświadomić sobie, że:

1. Nie istnieje żadna DIETA CUD czy Suplement, który w cudowny sposób, trwale, bezpiecznie i zdrowo nas odchudzi. Jeśli ktoś kiedyś coś takiego wymyśli będzie miliarderem.

2. Nie istnieje żaden system treningowy, który odchudza w krótkim czasie z minimalnym zaangażowaniem. Niestety RUCH jest niezbędny by utrzymać formę. RUCH dożywotni. Nic nie da jeśli trenujesz przez 6 miesięcy a kolejne 2 lata przesiedzisz na kanapie. Nic.

3. Jedyną drogą do utrzymania formy czy zrzucenia zbędnych kilogramów jest ZDROWA, ZBILANSOWANA DIETA. Nietrwająca miesiąc, dwa, czy pół roku, ale całe życie. Zmiana nawyków żywieniowych musi nastąpić raz i na zawsze.

To podstawowa wiedza na drodze do osiągnięcia wymarzonej sylwetki. Jeśli już to sobie uświadomisz możesz zacząć walkę, a raczej sumienne, systematyczne stawianie kroków we właściwym kierunku. Niestety zmiana nawyków to czasem droga przez mękę.

Z moich doświadczeń, z rozmów z moimi dziewczynami i innymi trenerami, z maili od Was wynika, że trzymać się określonego planu dietetycznego jest bardzo trudno i niestety wiele z osób mimo szczerych chęci i zaangażowania, poddaje się. Z czego to wynika? Oto kilka powodów:

1. Problem z dostosowaniem ilości posiłków do trybu życia/planu dnia.

Większość dietetyków i trenerów mówi jednym głosem “jedz 4-5 posiłków dziennie”. Niestety plan dnia wielu z nas wygląda tak, że większość dnia spędzamy poza domem (w samochodzie/pracy) i ciężko jest przygotować sobie te posiłki. Pomocne mogą być lunch boxy, jednak nie każdy potrafi taki przygotować. Co więcej nawet jeśli już poświęci wieczór i przygotuje sobie posiłki na następny dzień… zostają one w lodówce, bądź samochodzie… i okazuje się, że po całym dniu głodówki, rzucamy się wieczorem na jedzenie, bądź zajadamy szybkimi przekąskami.

Według mnie 5 posiłków to sporo. Gdybym siedziała cały dzień w domu, to może bym i tyle zjadała, ale i dla mnie jest to nieosiągalne. 4 posiłki brzmią rozsądnie i zalecam, by tego się trzymać… ale jeśli ktoś prowadzi tryb życia, w którym znajduje czas tylko na 3 posiłki, to nie dzieje się żadna katastrofa. Ilość posiłków MUSI być dostosowana do potrzeb i warunków. Jeśli będziemy się do czegoś zmuszać, to przestanie to działać w ogóle i skarzemy się na porażkę już na starcie.

Jeśli więc nie możesz zjeść 5 posiłków, zjedz 3 ale niech one będą właściwie zbilansowane. Naprawdę da się to zrobić.

2. Nakaz spożywania czegoś, co nam nie smakuje.

W planach dietetycznych pojawiają się często rzeczy, których nie jedliśmy do tej pory. Mogą to być warzywa w surowej postaci, ryby, kefiry, owoce… Możemy podchodzić do nich niechętnie, bo ich nie znamy, nie wiemy jak je przygotować, nie wiemy jak na nie zareagujemy. Moja rada – warto spróbować. Nie raz a kilka razy. Jeśli jednak uznamy, że jest to dla nas nie jadalne, trzeba odpuścić. Lepiej zrezygnować z jednego czy nawet kilku produktów, niż się poddać i rzucić dietą w ogóle. Przyroda jest dla nas łaskawa… wszystko można zastąpić.

3. Zakaz spożywania produktów które lubimy.

Tu bym nie polemizowała. Zakazy dotyczą ZAWSZE produktów, które nam szkodzą lub powodują brak rezultatów. Jeśli ktoś toczy wojnę o zakazane produkty musi raz jeszcze przemyśleć sobie cel. Małe grzeszki zdarzają się każdemu, ale nawet ten najmniejszy trzeba odpokutować…

4. Monotonna dieta.

NUDA. Oto najczęstszy powód odchodzenia od planów dietetycznych. Jeśli przebrniesz przez pierwsze 3 punkty, to okazuje się, ze monotonia rzuca ci kłody pod nogi. Rozpiski dietetyczne często bywają bardzo proste ( i słusznie, bo w zdrowej diecie tak naprawdę nie ma nic skomplikowanego) np. posiłek powinien składać się z:

50g węglowodanów + 100g białka + warzywa

co na talerzu często wygląda tak:

50g ryżu + 100g piersi z kurczaka + brokuł

I tak niemal dzień w dzień. Zajrzyjcie sami w pudełka osób chodzących na siłownię. Ryż. Kurczak. Brokuł. Kulturystyczna papka. Tutaj trzeba sobie uświadomić, że istnieje zasadnicza różnica w diecie sportowca, zwłaszcza sylwetkowego a zdrowym fit-jedzeniem osób, które chcą zrzucić zbędne kilogramy. Oczywiście diety redukcyjne są bardzo skuteczne, pod warunkiem, że trzymasz się rozpiski. Zero odstępstw nawet jeśli konsekwencją jest monotonia. Jeśli jednak nie masz (jeszcze) w planach startu w zawodach bikini fitness, to spokojnie możesz odkrywać świat smaków.

Zamieniaj ryż z kaszą i makaronami pełnoziarnistymi, kurczaka z rybami i innymi chudymi mięsami, warzywa spożywaj dowolne, w dowolnej formie i ilości. Zdrowe jedzenie nie jest nudne. Jest kolorowe, aromatyczne i różnorodne. Zacznij to dostrzegać, a będziesz cieszyć się nowym stylem życia. A efekty? Poczekaj… bo przyjdą na pewno. I pamiętaj. Powolne zrzucanie wagi daje trwałe efekty.

Wolno = zdrowo

Nie śpiesz się. Nic Cię nie goni. Jeśli zrobisz to właściwie nie grozi Ci efekt jo-jo.
Powodzenia!



1 thought on “Nuda i inne zagrożenia w fit-kuchni”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *