Bez cukru!

Bez cukru!

“Kaśka, Tobie to łatwo mówić, bo nie jesz słodyczy” słyszę od osób, z którymi omawiam dietę i zasady zdrowego odżywiania. Przy punkcie pierwszym, który u mnie brzmi “zero słodyczy” widzę grymas na twarzy, ciężkie westchnienia, przewracanie oczami, a co odważniejsza pyta ze zdziwieniem “jak to?”.

A tak to. Ile jest cukru w produktach, po które sięgamy na co dzień to aż boję się liczyć. Wystarczy sięgnąć po zdrowo wyglądający sok czy jogurt, by skonsumować dzienną dawkę cukru. Trzeba wiedzieć, że dzienna norma podawana przez WHO wynosi:

dla mężczyzn – 9 łyżeczek (36g)
dla kobiet – 5 łyżeczek (20g)
i uwaga! dla dzieci tylko 3 łyżeczki (12g)

Do tego słodzenie herbaty czy kawy, dosładzanie potraw, posiłki na słodko (np. naleśniki z dżemem), aż dochodzimy do sedna: batoniki, drożdżóweczki, czekolady, lody, ciastka, ciasta… i wszystko to po co sięgamy “do kawy” czy też w ramach “przekąski”.

5 łyżeczek cukru!!! Tylko na tyle możecie sobie pozwolić drogie Panie, by utrzymać swoje ciała w dobrym zdrowiu i kondycji (o figurze nawet nie chcę wspominać). Nie bez powodu mówi się, ze cukier to biała śmierć. Jego nadmiar ma negatywny wpływ wiele funkcji życiowych:

– zaburzenia pracy mózgu
– bezsenność
– obniżenie odporności
– deficyt witaminy B i minerałów
– podwyższony cholesterol
– negatywnie wpływa na stan skóry, włosów i paznokci
– wpływa na osłabienie i urazy ścięgien (osłabia włókna kolagenowe)
– przyczynia się do chorób cywilizacyjnych m.in. cukrzycy, miażdżycy, chorób nowotworowych i oczywiście otyłości.

SILNIE UZALEŻNIA. O czym często się zapomina. Niestety cukier działa na organizm tak jak narkotyki. Newsweek podaje nawet, że uzależnia bardziej niż heroina (link)! Nie dziwi więc fakt, że tak trudno jest przyzwyczaić się do smaku herbaty bez cukru, a na widok czekolady niejedna dostaje dreszczy. Co więcej, próba “zerwania z nałogiem” często kończy się fiaskiem. Słodkie wygrywa, bo często odstawieniu cukru towarzyszy dyskomfort, czy złe samopoczucie. Bóle głowy, nudności, osłabnięcia… “Muszę zjeść coś słodkiego po południu inaczej kręci mi się w głowie i jestem słaba”. Ile razy w podobny sposób tłumaczyłyście sobie codzienne sięganie po słodkie? Ja słyszę to często. Nie chcę mówić, że codziennie, ale mam wrażenie, że wciąż się powtarzam. Łatwo mi mówić, bo nie jem słodyczy przecież…

…ale nie jest przecież tak, że nie jem słodyczy od urodzenia. Kiedyś jadłam. I to sporo!!! Jako nastolatka potrafiłam zjeść całą tabliczkę czekolady w niecałe 10 minut. Jednak cukier odstawiłam hmm… 20 lat temu i zupełnie nie kierowałam się wtedy zasadami zdrowego żywienia. To był przypadek, a raczej walka o ładną buźkę. Jako czternasto-, czy piętnastoletnia dziewczyna proces dojrzewania przechodziłam dość ostro. Od niestabilności emocjonalnej po wypryski na twarzy (stany zapalne skóry, ropne zmiany). By się tego pozbyć i ulżyć sobie w cierpieniu (bo to cholernie bolało przecież) byłam w stanie zrobić wszystko, więc sięgałam po wszelkie sposoby: od dostępnych kosmetyków poprzez “babcine metody” i ziołolecznictwo. Nic to nie dało niestety. Trafiłam do dermatologa. Ta zdiagnozowała mnie ekspresowo:
WYELIMINOWAĆ z diety cukier, ser żółty i jabłka, a problem nigdy więcej nie wróci.
Tak też zrobiłam. Jeszcze tego samego dnia rozpoczęłam detoks, choć nie wiedziałam co to w ogóle jest. Już po kilku dniach czułam się fatalnie. Wymioty, zawroty głowy, ostre bóle brzucha. Całe szczęście, że nie skojarzyłam tego z nową dietą… myślałam że to wirus jakiś… Nie wiem jak długo to trwało, może miesiąc. Dopiero internista powiązał moje dolegliwości z odstawieniem cukru. Na szczęście byłam już w końcowej fazie i ani myślałam by skrócić moje męki. Wszak ładna cera dla nastolatki jest ważniejsza niż bolący brzuch. Młodość rządzi się innymi prawami, czasem zupełnie nielogicznymi. I dobrze, bo na zdrowie mi to wyszło. Po ok 2 miesiącach rany po wypryskach zagoiły się, cera nabierała zdrowego wyglądu, a dolegliwości ustąpiły zupełnie. Od tego momentu nie jem słodyczy, nie słodzę… praktycznie wyeliminowałam cukier z diety. Co więcej mdli mnie na sam widok ciasta, zwłaszcza z kremem, a widok czekolady klei mi usta. Po “słodkie” sięgam jedynie okazjonalnie – kilka razy w roku.

20 lat bez cukru. Tak jest mi łatwo. Mam syndrom strutego organizmu. Każdy kto choć raz w życiu czymś się struł i to odchorował, wie o czym mówię. Całkowita niechęć do danego produktu. Organizm podświadomie go odrzuca. Teraz mam odpowiednią wiedzę,  znam mechanizm uzależnienia od cukru i wiem, że jeśli ktoś mi mówi, że źle się czuje gdy nie zje w ciągu dnia czegoś słodkiego, to świadczy tylko o jego silnym uzależnieniu.

Cukier jest zły. I kropka. Nie ma dla mnie innej prawdy ani środków łagodzących.

Pamiętajcie więc:
1. Zero słodyczy!
Jeśli nie jesteś na tyle silna/odważna by rzucić od razu to zacznij metodą wykluczania z diety kolejnych słodkich dawek.  Ale nie oszukuj się – dla swojego zdrowia. 5 łyżeczek cukru to Twoja dzienna dawka. Nic ponad to.



4 thoughts on “Bez cukru!”

  • Niestety, taka jest gorzka prawda. Cukier uzależnia i mało kto potrafi się do tego nałogu przyznać… no bo przecież cukier to nie narkotyk czy nikotyna 😉 Ale czytałam kiedyś, że od cukru organizm jest w stanie szybciej się odzwyczaić niż od soli. Bardzo mnie to zdziwiło, ale patrząc po sobie, chyba tak właśnie jest. Ja mogę przyznać, że jestem uzależniona od soli (i nie mam tu na myśli słonych przekąsek, po prostu lubię dosalać potrawy już na talerzu 🙁

    • Dokładnie. Sól również uzależnia. Kiedyś miałam napady na słone. Jak miałam ciąg to nie potrafiłam sklepie obok półki z chipsami przejść obojętnie. Ale z tym też można sobie poradzić… jakoś 😉

    • Wspomniałam, że sięgam po słodkie okazjonalnie. Kawałek tortu – rzadko. Częściej się łapię na “pół kawałka” bo więcej nie dam rady zjeść. Ale jak ktoś mnie poczęstuje domowym wypiekiem, zwłaszcza z owocami to nie odmawiam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *