Zawsze chciałam mieć chłopca.

Zawsze chciałam mieć chłopca.

Właśnie zdałam sobie sprawę, że Mati jest z nami prawie 5 lat. No może 6 wliczając ciążę, ale to zbyt abstrakcyjny stan, by uzmysłowić sobie fizyczną obecność dziecka w swoim życiu. Prawie 5 lat! Studia można skończyć w tym czasie. Na szczęście nie mam wrażenia, że się zestarzałam, choć upływający czas odcisnął się już na moim ciele czy twarzy. Jedno co się nie zmieniło to obawa, czy jestem dobrą matką. Czy robię wszystko by moje dziecko było szczęśliwe?

Zawsze chciałam mieć chłopca. Jak byłam bardzo młoda, wszystkim wkoło mówiłam, że jak kiedykolwiek miałabym być w ciąży to niech to będzie chłopiec. Choć wtedy nie wierzyłam, że w ogóle kiedykolwiek zdecyduję się na dziecko. A dwie kreski na teście ciążowym wywołały niezły mętlik w mojej głowie: “ciąża? Jak to możliwe? Jak to się stało?”. No jak to się stało? Stara baba a nie wie jak się dzieci robi…

…Niemożliwe. Radość zmieszana ze strachem. I wciąż ta myśl w mojej głowie: Niech to będzie chłopiec! A jeśli dziewczynka, to co ja zrobię? Jak ją wychowam? Nie wiem jak się wychowuje dziewczynki. Nie wiem czego mogłabym ją nauczyć, co przekazać? Kobiety mają pod górkę w tym rzeczywistym świecie. Od maleńkości wciskane w ciasne schematy, ściśle wytyczone role. I nie chodzi mi tu o gender… cały świat jest tak skonstruowany. Co bym jej powiedziała? Że życie jest trudne, że pewnie nie raz zostanie skrzywdzona? że jest słabsza (fizycznie i zawodowo) tylko dlatego, że jest dziewczynką? A jeśli nie będzie wystarczająco silna by zerwać z tą “kobiecą słabością”? Ech… bałam się mieć córkę. Wydawało mi się, że łatwiej jest wychować syna.

To proste jest przecież. Rodzi się. Karmisz go. Odkładasz do łóżeczka. Do swojego pokoju. Tam przesypia całą noc. Rośnie spokojnie. Bawi się klockami i autkami. Potem zapisujesz na piłkę nożną. Pilnujesz by się dobrze uczył i dostał na studia. By nie popadł w złe towarzystwo… Mężczyźni tacy mniej skomplikowani się wydają… Na pierwszy rzut oka.

Okazuje się, że owszem rodzę, przytulam po raz pierwszy i w głowie mam czarną dziurę. “Co ja mam teraz robić?” – pierwsza myśl. To miało być proste przecież. Karmię. Przytulam. Płaczę i śmieję się na zmianę. Odkładam do łóżka. Własnego. Co godzinę sprawdzam czy oddycha. Nie śpię. A gdy chcę spać on nie śpi. Ale za to rośnie zdrowo. Wszystko wkoło stoi na głowie i chyba już nigdy nie powróci do stanu “sprzed”.

Stoję pośrodku pokoju. Wszędzie te przeklęte autka, klocki rozsypane są po całej podłodze. Ściana umazana farbą. Znowu. “Zawsze chciałam mieć chłopca” – myślę – “bo nie wyobrażam sobie, by w miejscu autek znajdowały się teraz lalki”. I nagle słyszę krzyk:

– Maaamooo! Łyyyychaaa!

Wyrywa mnie z zadumy. Spadam na ziemię.

– co takiego? Jaka łycha? – staję nad synem i podpieram się za boki
– no nie dałaś mi łyżki do zupy… – patrzy na mnie tymi swoimi wielkimi oczami.
– Nie? A wiesz gdzie są łyżki?
– w kuchni…
– potrafisz sobie zabrać?
– tak…
– to dlaczego mnie wołasz?
– bo chcę byś mi przyniosła….
– raz dwa trzy idziesz po łyżkę Ty… a na przyszłość: nie wyręczaj się mamą, jeśli sam potrafisz coś zrobić…

ŁYCHA! Ta łycha, ten ton głosu i zrozumiałam, że wychowanie syna jest trudniejsze niż sądziłam. I przypomniało mi się, jak kiedyś ktoś mi mówił, że matka syna wychowuje dla świata i dla innej kobiety, nigdy dla siebie. Dopiero teraz ma to dla mnie sens. Nie wyobrażam sobie, by MÓJ SYN przyszedł kiedyś do swojego domu po pracy, usiadł do stołu, uderzył pięścią w stół ze słowami: “ŻONO! OBIAD!”. Nie wyobrażam sobie by wchodził z kobietami w krzywdzące relacje, czy na tle zawodowym, czy prywatnym.

Zawsze chciałam mieć syna i podchodzę do jego wychowania z pełną świadomością. Jestem pierwszą kobietą w jego życiu. Obserwuje mnie, uczy się o roli kobiety i mężczyzny w domu, w świecie. Wyciskam więc sztangę na klatę, męża gonię do mycia garów. Niech mój syn widzi więcej niż utarte schematy… i niech nigdy nie pozwoli się w nie wepchnąć.



4 thoughts on “Zawsze chciałam mieć chłopca.”

  • Ostatnie zdanie jest najlepsze 🙂
    Bo nawet chłopcy od pierwszych dni życia wsadzani są w pewne ramy: niebieskie ubranka, samochodziki.
    Ja też każdego dnia walczę ze stereotypami i próbuję wychować chłopaków tak, by wiedzieli że nie liczy się płeć. Każdy ma swoje prawa i obowiązki, więc skoro razem tworzymy rodzinę to każde z nas dostaje ścierę do ręki i myje, czy to chłopak czy dziewczyna 😉

    • Dokładnie o to chodzi. Wydawało mi się, ze chłopcy są mniej narażeni na wciskanie w schemat… a tu taka niespodzianka 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *