Miesiąc: Luty 2016

Placki z kaszy gryczanej

Placki z kaszy gryczanej

Pierwszy przepis na placki z kaszy gryczanej zaczerpnęłam z książki Pascal kontra Okrasa. Potem zdarzało mi się eksperymentować z przepisem. Mimo, iż zawsze wychodziły smaczne, ta pierwsza wersja podeszła mi najbardziej. 

Nie potrzebuję – nie kupuję

Nie potrzebuję – nie kupuję

Nie powiem, żebym specjalnie zmarzła tej zimy, ale i tak mam już trochę dość. Pogoda w kratkę. Już sama się gubię czy to zima, czy wiosna, a na zimową odzież patrzeć już nie mogę. Chyba to naturalna kolej rzeczy, że w okolicach lutego/marca zaczynam myśleć […]

Strefa komfortu

Strefa komfortu

Własnie ogarnęłam swoją skrzynkę mailową i widzę jak wraz z kolejnym tygodniem maleje motywacja do ćwiczeń osób, które mi tę skrzynkę zapchały tuż po Nowym Roku. Lubię początek roku za nowe perspektywy. Zasypiasz 31 grudnia, budzisz się 1 stycznia z przekonaniem “teraz wszystko będzie inaczej, będzie lepiej”. Przez jedną noc dzieje się to, do czego nie można się zmusić przez cały rok – zmiana sposobu myślenia o sobie i swojej przyszłości. Początek roku zawsze jest magiczny. Zaczynamy wierzyć w siebie, chcemy naprawiać wszystko co wokół kuleje. Formułujemy wciąż nowe postanowienia:
– pozbędę się nadwagi
– rzucę papierosy
– nie będę jadła słodyczy
– będę więcej się ruszać
– będę dbać o siebie
– nauczę się hiszpańskiego
– zmienię pracę
– wyjdę za mąż… (więcej…)

Energia na talerzu

Energia na talerzu

Mam słabość do sałatek. W większości są one jedną wielką improwizacją, mniej lub bardziej trafioną. Albo wymyślam koncepcję w sklepie i dobieram produkty, albo bazuję na tym, co już znajduje się w lodówce. Sałatki lubię za to, że są szybkie. Szybko można je zrobić i […]

Szacun panie Pilates

Szacun panie Pilates

Szanuję każdą formę aktywności fizycznej, co nie oznacza, że każdą lubię. Preferuję zajęcia indywidualne, stronię od grupowych i jako instruktorka, i jako uczestnik. Nie oznacza to jednak, że nie korzystam, ale warunek jest jeden: zero układów! Nie widzę siebie na Zumbie, stepie i innych systemach […]

Sałatka piękności

Sałatka piękności

Wracam do starych nawyków. Wspominałam już o tym w poprzednim poście, dziś kontynuuję. Będąc na diecie niełączenia nauczyłam się jeść śniadania. Nieprawdopodobne, jak długą drogę przeszłam, by nauczyć się zdrowych nawyków. Pomyśleć, że jeszcze 10 lat temu nie jadałam śniadań, a mój pierwszy posiłek spożywałam w okolicach godziny 12.00. Jak się czułam, możecie sobie wyobrazić. Kiedyś zasłabłam w autobusie i chyba to był pierwszy impuls do zmian. Przestałam wychodzić z domu na czczo, ale żebym lubiła jeść śniadania – tego nie powiem. Za to poczułam różnicę w samopoczuciu i wyglądzie. Koniec z podkrążonymi oczami i burczącym brzuchem! Od tego dnia, tego jednego zasłabnięcia rozpoczęłam swoją dietetyczną przygodę.

O Przygodo! Bo łatwo nie było. (więcej…)

Dieta niełączenia

Dieta niełączenia

Moje poszukiwania dietetyczne zataczają koło. Ciężko jest zbilansować dietę przy takiej ilości różnorodnych treningów. Jestem rygorystyczna i trzymam się zarówno rozpiski treningowej, jak i żywieniowej. Ale cóż… bieganie potrzebuje węgli, siłowy białka, joga produktów lekkostrawnych. Pogodzić tego nie sposób. Można jedynie starać się maksymalnie zbilansować dietę, […]

Pesto z papryki

Pesto z papryki

Dawno  już nie popełniłam wpisu kulinarnego. Czas to zmienić. Moja wiedza na temat żywienia się poszerza, moja kuchnia ewoluuje. Coraz więcej eksperymentów z kuchnią wegetariańską i z węglowodanami. Staram się nie pozyskiwać ich pieczywa, makaronu i produktów mącznych. Chleba nie jem wcale, a jeśli kusi […]

Podsumowanie stycznia

Podsumowanie stycznia

Od jakiegoś czasu nie potrafię dogadać się z Endomondo, o czym wielokrotnie wspominałam. Niestety nie znajdując innej sensownej aplikacji treningowej na Windows Phone, postanowiłam przeciągnąć Endo na swoją stronę. Kalendarz treningowy prowadzę od zawsze, jednak tylko bieganie rejestrowałam w aplikacji. Od stycznia zapisuję każdy trening. Ku mojemu zdziwieniu… kolorowe ikonki “zrobionych” treningów wyglądają inaczej niż zapiski w kalendarzu. Wyglądają PRZERAŻAJĄCO! (więcej…)