Dieta niełączenia

Dieta niełączenia

Moje poszukiwania dietetyczne zataczają koło. Ciężko jest zbilansować dietę przy takiej ilości różnorodnych treningów. Jestem rygorystyczna i trzymam się zarówno rozpiski treningowej, jak i żywieniowej. Ale cóż… bieganie potrzebuje węgli, siłowy białka, joga produktów lekkostrawnych. Pogodzić tego nie sposób. Można jedynie starać się maksymalnie zbilansować dietę, co właśnie starałam się robić do tej pory.

Kluczem wg którego rozpisuję sobie dietę jest SAMOPOCZUCIE. Znam siebie, swoje ciało, wiem jak reaguję na treningi, wiem kiedy trening będzie dobry, a kiedy nie będę miała na niego sił. Wiem, że źle biegam po białku, źle sypiam po węglowodanach i męczę się po nich przy wykonywaniu asan. Układam więc dietę na oko, mniej więcej tak:
Dziś mam w planach bieganie, więc mój dzień będzie kręcił się wokół węglowodanów. Na przykład na obiad zjem makaron gluten free (ostatnio tylko taki) z warzywami, bez mięsa bo po białku będzie słaby bieg. 
Jutro siłownia – dzień zaczynam od omleta oczywiście (białeczko). Wieczorem joga, więc zero węgli tylko warzywa może z rybą… itd.

I okazuje się, że ta intuicyjna rozpiska, wcale nie jest taka chaotyczna jak wygląda na pierwszy rzut oka. To jest dieta niełączenia przecież! Nie mieszam węglowodanów z białkiem. Moje ciało samo mnie na nią nakierowało. Ja tylko się w nie wsłuchałam.

Z tą dietą, a raczej sposobem żywienia miałam już styczność parę lat temu. Wtedy jednak nie do końca panowałam nad proporcjami, a moja waga zeszła do 46kg. Na szczęście teraz jestem bogatsza o wiedzę i doświadczenie.

Dieta tę wymyślił dr William Hay, a kluczem do niej są procesy trawienne. Białka bowiem rozkładane są w żołądku przy udziale kwasu solnego, węglowodany natomiast w środowisku alkalicznym przy udziale ptialiny, do wstępnego trawienia . Gdy te produkty spożywamy łącznie, żadne z nich nie jest do końca przetrawione ( kwas blokuje trawienie węglowodanów, i jest go zbyt mało, by dobrze strawić białko). Logicznym więc jest by rozdzielić te dwie grupy. Dzięki temu zapobiegamy gniciu białka i fermentacji węglowodanów w żołądku, co ma bezpośredni wpływ na dolegliwości trawienne. Niestety zbytnio obciążony układ trawienny sprzyja gromadzeniu się tkanki tłuszczowej.

Hay podzielił więc produkty na 3 grupy:

Grupa I – białko:

Mięso białe i czerwone (drób, wieprzowina, wołowina, cielęcina, baranina, jagnięcina, dziczyzna)
Mięso ryb i owoce morza
nabiał: ser, mleko, jogurty, kefiry, śmietana, jaja
rośliny wysokobiałkowe: soja, tofu

Grupa II – węglowodany:

Produkty bogate w skrobię: ziemniaki, kukurydza, ryż, płatki owsiane, fasola, groch, kasze
Produkty z mąki: chleb, makaron, ciasta, drożdżówki itp
Niektóre owoce: banan, mango, daktyle, figi
produkty słodzące: słodycze, cukier,

Grupa III – neutralna:

warzywa
tłuszcze i oleje
orzechy i ziarna

owoce cytrusowe

miód,

woda,

soki warzywne

Dieta w zasadzie jest bardzo prosta. Nie trzeba liczyć kalorii, ani makra (z wyjątkiem sportów sylwetkowych). Wystarczy trzymać się zasady, że nie łączymy produktów z GRUPY I i GRUPY II. Możesz jeść wszystko, tylko jadaj to oddzielnie.

Wokół tej diety pojawiło się wiele kontrowersji, głównie dlatego, że mylona jest z dietą 1000 kcal. I muszę przyznać, że zrobić z diety niełączenia, dietę ubogą kalorycznie jest bardzo prosto. Sama wpadłam w tę pułapkę. Jedząc głównie warzywa z dodatkiem mięsa (kawałeczkiem) lub ryżu czy kaszy. 46kg… nigdy więcej. Teraz pilnuję kalorii, by już nie dopuścić  do takiego spadku wagi. Ale muszę przyznać, że na tej diecie czuję się najlepiej. A co najważniejsze: łatwo ją dostosować do planu dnia, treningu, samopoczucia. Do niczego się nie zmuszam… słucham siebie. I tyle.



6 thoughts on “Dieta niełączenia”

  • Słyszałam o tej diecie już dawno. Teraz chcę na poważnie wziąć się za siebie. Dzięki za post. Dał mi do myślenia 🙂

    • Kasiu, to jest naprawdę prostsze niż myślisz. Podziel sobie wszystkie produkty na 3 grupy: białka (mięso, ryby, sery), węglowodany (kasze, makarony, ziemniaki, ryż itp.) oraz warzywa i owoce. Możesz zrobić sobie oddzielne półki w lodówce na wszystkie produkty. I teraz miksujesz: białko + warzywa, węglowodany + warzywa. Tłuszcze należą do grupy neutralnej i dodajesz do wszystkiego.

      Twój przykładowy jadłospis może wyglądać tak:
      Śniadanie: jajecznica z pomidorami (białko + warzywa)
      Przekąska: jogurt z owocami (naturalny + świeże owoce) (białko +owoce)
      Obiad: kasza gryczana z cukinią i brokułem (węglowodany + warzywa)
      podwieczorek: jabłko lub garść orzechów
      kolacja: łosoś z sałatką z rukoli (białko + warzywa)

      Jeśli jesz chleb to bez białka (bez serów, wędlin itp.)

      Proste, prawda?

      😉

  • Nigdy nie próbowałam tej diety, zawsze jadłam wszystko, na co miałam ochotę. Z wagą żadnych problemów. Od roku choruję na refluks i strasznie się z nim męczę. W moim przypadku objawy są bolesne i bardzo nieprzyjemne. Zastanawiam się, czy taka dieta pozwoliłaby mi pozbyć się choć częściowo dolegliwości. Po przeczytaniu artykułu sądzę, że jest taka szansa. Chyba spróbuję 🙂

    • Zachęcam do wypróbowania tej diety, a raczej sposobu żywienia. Oddzielne dostarczanie i białek i węglowodanów ułatwia ich trawienie. Można też połączyć dietę rozdzielną z łatwostrawną 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *