Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć

Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć

Co byście zrobili, gdyby można było cofnąć czas? Wybrać jeden moment w przeszłości, przenieść do niego całą zebraną wiedzę życiową i podjąć inną – alternatywną, decyzję? Czy w ogóle zdecydowalibyście się na jakiekolwiek zmiany w swoim życiu?

Przez ostatnie “naście” lat żyłam w przekonaniu, że dokonałam złych życiowych wyborów zanim moje życie tak naprawdę się rozpoczęło. Niejednokrotnie wypowiadałam opnie, że to co robię zupełnie mnie nie kręci i chciałabym się cofnąć w czasie. Już na pierwszym roku studiów chciałam uciekać. Tyle, że strachliwa byłam wtedy, podatna na opinie. No i okazało się, że całkiem dobrze mi idzie. Stypendium naukowe wypracowywałam sobie sumiennością i ciężką pracą, a nie poświęceniem się pasji. 

Gdy odbierałam dyplom ciężko zastanawiałam się po co mi on? AWF otworzyłby mi drzwi do spełniania marzeń, a Uniwersytet Śląski wypuścił w świat wykształconego humanistę, z bardzo dobrym dyplomem tak na marginesie, humanistę, który “nie czuł tematu”. Lepiej przecież mieć studia niż ich nie mieć, prawda?

Kolejne lata mijały mi ze świadomością, że marnuję czas. Tkwię w życiu, którego nie lubię, w firmach z którymi się nie identyfikuję, w butach na obcasach, których nie znoszę. Myślałam, że na tym polega życie właśnie. Myślałam, że to wszystko co robiłam nic do mojego życia nie wnosiło, a odbierało mi duszę…

GUZIK PRAWDA!

Zdolności analityczne (zwłaszcza dotyczące wyciągania wniosków ze swojego życia) mam ponad przeciętne. Przyglądając się sobie, swojemu sposobowi myślenia i postępowania z pełną odpowiedzialnością muszę przyznać, że każda moja decyzja pchała mnie w stronę marzeń, choć nie widziałam tego wtedy. Wiem to teraz.

– kontrowersyjny wybór studiów? Ależ skąd. Te studia dały mi więcej, niż mogłabym oczekiwać. To wtedy nauczyłam się dyscypliny, samodzielności, sumienności. Nie wymiękać! Nie poddawać się! Spotkałam wielu wspaniałych ludzi, którzy zarażali pasją. Ludzi o kompletnie różnych światopoglądach. Nabrałam odwagi do wyrażania swoich (często odmiennych) opinii.

– praca? Jedna… druga… trzecia. Raczej “męskie” branże. Nierówność i niesprawiedliwość niemal na każdym kroku. Musiałam walczyć praktycznie o wszystko. Nauczyłam się być “twarda”, choć czasem miałam ochotę pęknąć… po prostu.

Potem urodziłam syna. I zrozumiałam jedno. Jak mam mu powiedzieć, że może być kim chce? może żyć świadomie, dokonywać wyborów? Może sterować swoim życiem w każdym możliwym kierunku? No jak? Skoro sama nie potrafiłam sterować swoim.

Musiałam to zmienić. Dla siebie. Dla niego.
Teraz nie żałuję niczego. Nie żałuję tej drogi, którą przeszłam, bo dzięki niej jestem w tym miejscu, w którym zawsze chciałam być.

I wiem jedno. Mając te dwadzieścia parę lat nie byłabym dobrym trenerem. Nie z powodu braku wiedzy czy doświadczenia, ale z powodu braku wiedzy o drugim człowieku.
W pracy trenera trzeba być przede wszystkim psychologiem. Ustawienie diety czy planu treningowego to nie wszystko. Pomyślcie same ile diet przerabiałyście? ile treningów zrobiłyście? I jakie to przynosiło efekty…

W tej pracy trzeba mieć głowę na karku i mocno stąpać po ziemi. Osiągnąć stan absolutnego pogodzenia ze sobą. Nie można przecież oczekiwać od podopiecznych by wytrwały w treningach i diecie, skoro samemu nie udaje się tego dokonać. Żeby móc kogoś wyciągnąć z kompleksów trzeba samemu być ponad to. Żeby kogoś motywować, samemu trzeba byś cholernie twardym i zmotywowanym do działania.

Gdy odbierałam certyfikat, znajoma zapytała:
-nie boisz się konkurencji? Tyle młodych lasek kończy kurs i zajmują się treningami. Wkoło wyrastają fitness kluby jak grzyby po deszczu?

Nie. Nie boję się. Życie i tak weryfikuje czy ktoś się nadaje do danej roboty czy nie. Wielu odpada z branży w ciągu roku. Wiele ślepo podąża za fit-modą, myśląc, ze bycie drugą Chodakowską jest takie proste. To naprawdę ciężka robota, która zaczyna się w pracy nad samym sobą.

To jest ciężki zawód. Psychicznie i fizycznie. Żeby robić po kilka treningów dziennie trzeba mieć końskie zdrowie, szybką zdolność regeneracji, duży zapas empatii. Trzeba być stabilnym emocjonalnie!

Ale przede wszystkim trzeba do niego dorosnąć…



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *