Kuchnia od kuchni

Kuchnia od kuchni

Uwielbiam gotować. Z kuchni mogłabym nie wychodzić całymi dniami. Lubię zapach świeżych ziół, krojonych warzyw, parzonej herbaty. Lubię gdy ciepło rozgrzanego piekarnika przyjemnie smaga mnie po nogach, zwłaszcza zimą. Lubię wertować książki kucharskie na moim ukochanym blacie czekając aż zaparzy mi się kawa. Lubię sprzątać, porządkować, przekładać zawartość kuchennych szafek. Robić listę produktów, które aż proszą się o umieszczenie w moich nowych słoikach. Lubię swoją kuchnię, choć ma nie więcej niż 4m2. Choć ciężko ją nawet nazwać kuchnią, bo w powszechnej opinii jest zaledwie aneksem kuchennym. Dla mnie to Kuchnia przez duże K.

 

Wygląd kuchni a trzymanie diety.

 

To, że lubię przebywać w kuchni sprawia, że lubię gotować (tak naprawdę polubiłam gotowanie dopiero, gdy stworzyłam sobie miejsce do tego zajęcia). To, że lubię gotować ma wpływ na jakość mojej diety. Jedzeniu poświęcam więcej czasu niż treningom, to oczywiste. Skupiam się nie tylko na sobie, ale na potrzebach wszystkich domowników, a o jedzeniu mogłabym dyskutować godzinami. Błąd popełnia ten, który rozpoczyna ze mną temat diet, posiłków. Już niewinne „Co masz dziś na obiad” może skończyć się tym, że ustalę delikwentowi dietę na cały tydzień z rozpisanym jadłospisem i listą zakupów.

Z czasem pojęłam, że problem z nietrzymaniem diety przez moje podopieczne nie bierze się z braku umiejętności gotowania, ale z braku właściwego miejsca, przestrzeni, która sprawiłaby, że przebywanie w kuchni kojarzyłoby się z przyjemnością, a nie obowiązkiem.
Zapytałam kilka dziewczyn, które mają problem z przygotowaniem posiłków o to jak wygląda ich kuchnia. Czy lubią w niej przebywać? Odpowiedź była jedna: NIE.

 

Dlaczego nie lubimy przebywać w swojej kuchni?

 

Gdy przeprowadziłam się do mojego obecnego mieszkania zaczęłam korzystać z kuchni, którą tam zastałam. Nie miałam wystarczających środków na generalny remont, ale też nie miałam pomysłu. Zresztą wtedy temat gotowania nie był moją mocną stroną, więc nie przywiązywałam do niego wagi. Stary piecyk gazowy, „babcine” szafki, tapeta w winogrona, choć na samym początku strasznie mnie raziły, to przyzwyczaiłam się, ale swój pobyt w tym miejscu ograniczałam do minimum. Dopiero gdy zaczęłam zdobywać wiedzę na temat zdrowego żywienia, a dokładnie kiedy rozpoczęłam przygodę z gotowaniem wg. Pięciu Przemian narastała we mnie złość. Miałam ochotę wytłuc te wszystkie stare talerze i kubki, z których korzystałam, połamać niefunkcjonalne szafki, które nie mieściły nowych nabytków pt. „akcesoria kuchenne”, będących dla mnie nowością i kompletnym zaskoczeniem. Wiedziałam, że aby móc gotować potrzebne są zmiany. Gotować po mojemu. W kuchni, która mi sprzyja, pomaga. W kuchni, która będzie centrum mojego świata. Nowego świata. Nowej ja.

Zrobiłam remont. Wszystko przerobiłam. Zaczęłam od początku.

Dziewczyny, z którymi rozmawiałam przyznały mi rację. Nie lubią gotować, bo nie lubią swojej kuchni. Dlaczego?
– bo jest stara i zniszczona. Często jest spuścizną po poprzednim lokatorze (tak jak w moim przypadku)

– bo jest niefunkcjonalna
– bo jest zimna i odpychająca (częsty problem z nowymi, „katalogowymi” kuchniami – modne, ale zbyt sterylne, by mogło toczyć się w nich bujne życie kulinarne)

– bo do nas nie pasuje (nie te kolory, nie ta stylistyka, nie te dodatki, o których marzyłyśmy)
– bo brak nam narzędzi (odpowiednich garnków, talerzy, akcesoriów, nawet takich drobnych – „pierdołek”, które robią klimat.
– motywacji! – dobrze w kuchni powiesić sobie ulubione motywacyjne hasło, czy obraz, a nawet zdjęcie ulubionej potrawy. To zawsze wprowadza w dobry nastrój.

Jak trzymać dietę i zacząć gotować?

Zmień swoją kuchnię. Wiem, że czasem nie ma środków na generalny remont, ale można zacząć od małych kroków.
1.Wypisz/ narysuj/zrób listę rzeczy, które będą pasować do kuchni twoich marzeń. Dzięki którym będziesz miała motywację do gotowania super zdrowych potraw
2. Przemaluj/obklej/zaklej wszystko co ci się nie podoba – kolor ścian, fronty szafek. To niewielkie koszty, a potrafią zdziałać cuda.
3. Co miesiąc przeznacz „parę złotych” na dodatki. W jednym miesiącu kup słoiczki na przyprawy, w kolejnym nóż „szefa kuchni, następnym tacę na poranną kawę – drobnymi krokami nazbierasz to co ci jest potrzebne i zaczniesz tego używać. Zaczniesz gotować z przyjemnością!

Problem złej diety zaczyna się w złej kuchni. Żeby zdrowo się odżywiać, trzeba gotować. Trzeba polubić gotowanie. Trzeba polubić własną kuchnię, bo nie spędzamy w niej 30 min., a wiele godzin dziennie.

Wewnętrzna zmiana często zaczyna się od zmiany tego co nas otacza, więc nie bagatelizuj warunków w jakich żyjesz. Niech nie będą przypadkowe. Niech będą spójne z tym czego tak naprawdę chcesz.



2 thoughts on “Kuchnia od kuchni”

  • Dokładnie tak jest Kasiu.
    W poprzednim domku robiłam wszystko żeby (nie) moja tymczasowa kuchnia była jak najbardziej sprzyjająca. Wymiana ceraty na stole czy suszarki do naczyń to były rzeczy dzięki którym było lepiej i przyjemniej. Kuchnia była maleńka, nie funkcjonalna ale nie taka zła.
    Gdy budowałam dom i planowałam kuchnię sięgnęłam do feng shui. Niektórzy dziwili się, że sprzęt agd mam ustawiony niestandardowo a ja wiem jak bardzo jest to funkcjonalne i jestem szczęśliwa 🙂
    Moja obecna kuchnia nie jest jeszcze tą wymarzoną ale idealną na okres przejściowy.
    Gotowanie to sama przyjemność, relaks i pewna forma autoterapii. Przygotowywanie zdrowych posiłków to rytuały, w trakcie których można się odprężyć i uspokoić 🙂

    • Feng Shui!!! Kobieto, jak masz kuchnie pod feng shui ustawioną to nie ma opcji, by coś Ci w niej nie wychodziło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *