Podsumowanie września

Podsumowanie września

Lubię wakacje, ale tylko wtedy gdy wypoczywam. Niestety w momencie kiedy powinnam  wywiązywać się ze swoich obowiązków okazuje się, że w tym letnim okresie robię to zaledwie na 65%. Dlatego co roku z tak wielkim utęsknieniem oczekuję na wrzesień. Na nową energię, nową motywację. Po długiej regeneracji sił do pracy jest aż nadto, dlatego zawsze staram się maksymalnie je wykorzystać.

Pod względem treningowym ubiegły miesiąc może nie wygląda spektakularnie, ale to tylko pozory. Każde moje działanie było podporządkowane pod jeden cel: bieg w półmaratonie. Przez ostatnie lata eksperymentowałam na sobie i z dietą i z treningami. Sprawdzałam, co mi służy a co niekoniecznie. Pisałam już wielokrotnie, że nie ma złotego środka i jednej kompleksowej metody treningowej. To co przynosi świetne rezultaty jednemu, niekoniecznie sprawdzi się u innego. Jesteśmy tak różni, tak skomplikowani genetycznie, że trudno mierzyć wszystkich jedną miarą. To samo tyczy się mnie. Choć na treningach spędzam większość czasu, nie oznacza, że każdy trening mi służy. Zwłaszcza gdy wszystkie aktywności kumulują się w czasie. Połączenie treningu siłowego i biegania – co jest częstą praktyką wśród zaawansowanych biegaczy – na mnie wpływa negatywnie. Przez długie wybiegania jestem słaba na treningu siłowym. Przez trening siłowy ledwo zipię pokonując kolejne kilometry. Zbyt szybko wyczerpują mi się zapasy energetyczne, których nie potrafię nadrobić. Nie potrafię przyjąć takiej dawki węglowodanów, jaka jest mi potrzebna do wykonywania równorzędnie tych dwóch treningów (zwłaszcza na “niełączeniu), a dieta białkowo -tłuszczowa po prostu mnie truje (zbyt duża podaż białka odzwierzęcego).

Jest za to jedno combo, które mnie nigdy nie zawodzi: Bieganie + Joga!
Nic nie relaksuje mnie bardziej niż trwanie w asanach. Nic nie relaksuje moich mięśni bardziej niż porządny stretching. Dlatego w tym kluczowym miesiącu przed półmaratonem, zrezygnowałam całkowicie z treningu siłowego, a postawiłam na jogę. I muszę przyznać, że się opłacało, o czym przeczytacie w poprzednim poście:

pko silesia marathon 2016>>>PKO Silesia Marathon 2016 – relacja z półmaratonu<<< 

 

 

 

 

Coraz lepiej znam siebie. Potrafię interpretować sygnały jakie wysyła moje ciało. Potrafię na nie zareagować w sposób właściwy, co widać po wynikach, zwłaszcza biegowych.  W tym roku swoje rekordy poprawiałam wielokrotnie. Jestem silniejsza z każdym kolejnym treningiem. Reżim, który sobie narzuciłam działa. Przynosi efekty.

A w liczbach:
We wrześniu wykonałam 23 treningi:

17 praktyk jogi
1 pilates
5 treningów biegowych (62,34 km)

Od początku roku zrobiłam więc 257 treningów, w tym:
132 praktyki jogi
43 treningi pilates

32 treningi siłowych
50 treningów biegowych (438,11 km)



2 thoughts on “Podsumowanie września”

  • Świetny rezultat. ja coraz częściej myślę o tym, żeby zacząć ćwiczyć jogę. Jeśli miałabym przejść od myślenia do działania w tym temacie, to Ty jesteś moją inspiracją 🙂

    • Kasiu, nie ma co myśleć. Trzeba zacząć działać. Małymi krokami. Codziennie po trochu, a gdy złapiesz bakcyla to już nie odpuścisz. Tak to działa. Zachęcam Cię bardzo do praktykowania jogi. Same korzyści! Jakbyś miała jakieś pytania, to służę pomocą. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *