Santosza – produkuj szczęście

Santosza – produkuj szczęście

Ilu ludzi na świecie tyle dokładnie definicji szczęścia. W zasadzie ciężko samemu dopowiedzieć na pytanie:

Czym dla mnie jest szczęście?

Ale jestem przekonana, że próba odpowiedzi będzie koncentrowała się na posiadaniu. MAM!
Mam rodzinę.
Mam pracę.
Mam piękny dom.
Mam…

A jeśli nie MAM to jestem szczęśliwy nie w pełni lub nieszczęśliwy w ogóle.

Traktujemy szczęście jako prezent od losu (np. “Mam szczęście bo urodziłem się w bogatej rodzinie”) lub jako nagrodę za podejmowane działania (“Jestem szczęśliwy bo awansowałem, ktoś zauważył moją ciężką pracę”). Tak. To są bodźce, które wywołują w nas określoną reakcję, którą omylnie nazywamy szczęściem. Bo czy naprawdę można nazwać szczęściem chwilowy stan euforii? Czy możemy być szczęśliwi tylko i wyłącznie kiedy osiągniemy pewien status materialny? Czy ludzie biedni nie mogą nazywać siebie szczęśliwymi? Oczywiście można tu polemizować i odnosić się do subiektywnej definicji szczęścia, do argumentu, że ta definicja zależy od naszego punktu widzenia. Dla jednego bowiem szczęście oznacza karierę i sukces materialny, dla drugiego jest to fakt podjęcia jakiejkolwiek pracy. Ale w każdej z tych definicji SZCZĘŚCIE JEST TOWAREM. 

Towarem, który ma różnych producentów: pracodawcę, rodziców, sprzyjające warunki losowe, męża, dzieci… Przyznaję, że to ma wpływ na to jak wygląda nasze życie. Jednak uzależniając nasze szczęście od czynników zewnętrznych tak naprawdę zagłuszamy swoje wewnętrzne “ja”, gdzieś zatracamy się w życiu chcąc coraz więcej, szukając nowych producentów tego deficytowego towaru. 

Jednak popularyzowany ostatnio ruch zwrotny np. Hygge, Slow Life, Mindfulness zwraca uwagę na potrzebę zajrzenia w głąb siebie. Szukanie szczęścia w chwili obecnej, w swoich emocjach i potrzebach, w sytuacji w której się znajdujemy. Czyli ta definicja “towarowa” szczęścia przestaje być wystarczająca i coraz częściej domaga się nowego określenia. 

Jogini patrzą na to zupełnie inaczej. To czego my aktualnie szukamy oni traktują jako regułę, zasadę – Santosza  (zresztą Santosa jest jedną z pięciu Nijam – ale o tym innym razem). 

Santosza jest STANEM (nie towarem).
Stanem zadowolenia, szczęścia, akceptacji, błogości, niezależnie od stanu posiadania i warunków życiowych. Niezależnie od tego co nas spotyka. Każda żądza, każde pragnienie sprawia, że nasz umysł jest w stanie chaosu, niepokoju. Trudno nam zaspokoić swoje potrzeby, bo wciąż pojawiają się nowe. Sami nakręcamy tę spiralę. Nie można być szczęśliwym jeśli w naszej głowie panuje “burza”. Tylko spokojny umysł pozwala na osiągnięcie pełni szczęścia. Stanu, który jest niezależny od wszystkiego. 

W myśl tej zasady Jogin powinien być człowiekiem wolnym, nie odczuwającym braku czegokolwiek, spontanicznym i życzliwym, całkowicie panującym nad swoim umysłem. 

Joga jest drogą do osiągnięcia Santoszy. Poprzez praktykę asan, oddechu i medytację zyskujemy kontrolę nad swoim ciałem i umysłem. Pozbywamy się chaosu, kontrolujemy myśli, uczymy się obserwować i poznawać siebie. 

Podstawowa medytacja na kontrolę umysłu polega na kontrolowaniu swoich myśli. Kończy się sentencjami:

Nie jestem samymi myślami.
Nie jestem samym ciałem.
Nie jestem samymi uczuciami.
Stanowię znacznie więcej niż suma ich wszystkich.
Jestem bowiem czystą świadomością.
Jestem czystą intuicyjną mądrością – ona wie, jak uzdrowić moje ciało i doprowadzić je do równowagi pod każdym względem.

 

Dopiero kiedy zapanujemy nad swoimi myślami, nad umysłem będziemy mogli osiągnąć stan szczęścia – Santoszy, który będzie nam towarzyszył każdego dnia, nie tylko wtedy gdy osiągniemy jakiś cel. Zaczniemy być producentami własnego szczęścia. Przestaniemy być zależnymi od kogokolwiek i czegokolwiek. 

Tak wiem, że to może wydawać się trudne, ale spróbuj. Praktykuj. Zacznij zarządzać swoim umysłem. Produkuj szczęście!

Namaste.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *