Jak to wtedy było?

Jak to wtedy było?

Lubię planszówki. Lubię je tak bardzo, że nie mogłam się doczekać momentu, kiedy będę grać z własnym dzieckiem. Cieszy mnie każdy moment spędzony przy stole nad kawałkiem kolorowego kartonu. Czasem jest to moment właśnie, czasem długie godziny. Mati gra całkiem nieźle, albo raczej… coraz lepiej. Największą radość sprawia mi fakt, że on naprawdę wkręcił się w ten planszowy świat. Zaczynaliśmy od prostych gier opartych głównie na losowości, potem doszły gry strategiczne i fabularne. Jednak dziś opowiem wam o czymś zupełnie wyjątkowym. O grze “Jak to wtedy było?“. W zasadzie to nie tylko gra. To cały projekt jednoczący przy jednym stole całą rodzinę, bo tak naprawdę prawdziwą wartością tej gry nie jest wygrana, ale opowieści, przeżycia i emocje, które możemy dzielić z najbliższymi.

Ale po kolei.

Zasady gry są banalnie proste. 
W grę możemy zaangażować od 2 do 12 graczy.
Mamy do dyspozycji planszę oraz 12 pionków, karty z obrazkami w stylu retro, oraz karty z pytaniami

Na początku wybieramy figurę i ścieżkę, którą będziemy podążać do mety. Każdy gracz otrzymuje 5 kart – obrazków. 

W pierwszym etapie każdy gracz opowiada historię, skojarzenia związane z obrazkami, które trzyma w dłoni.

W etapie drugim należy odpowiedzieć na pytania związane z usłyszanymi historiami. Losujemy kartę, czytamy pytanie i decydujemy, do której opowieści odnosi się odpowiedź. Uwaga. Czas na odpowiedź jest ograniczony! Jeśli odpowiemy dobrze możemy przesunąć swój pionek o jedno pole do przodu. 

Wygrywa ten, kto pierwszy dotrze do mety, ale czy na pewno?

Myślę, że to nie o finisz tu chodzi. W tej grze zyskujemy o wiele więcej:

HISTORIE RODZINNE
WSPOMNIENIA
ŚMIECH
WSPÓLNĄ ZABAWĘ

Według mnie nie ma lepszego sposobu, by połączyć pokolenia. Tak. Im bardziej zróżnicowany wiek graczy, tym gra jest ciekawsza. Zresztą, zaprosić np. dziadków do gry planszowej, może wcale nie być łatwym zadaniem. Jednak gdy powiemy:
– chodź dziadku, usiądź z nami, pogramy w grę a przy okazji opowiesz nam jak to wtedy było.
może okazać się, że zagra z nami bez żadnych oporów.

Wyobraźcie sobie teraz święta przy suto zastawionym stole, może czasem z telewizorem w tle. Nie macie ochoty tego zmienić? Może warto ściągnąć ze stołu ciasta i ryby rozłożyć planszę i po prostu być z rodziną? Być. Słuchać. Mówić. Śmiać się. Wspominać. Czasem może… puścić wodze fantazji? 

Być razem. 

Na tej grze niewątpliwie skorzystają dzieci, które często nic nie wiedzą o młodości swoich dziadków. Którym ciężko wyobrazić sobie jak wyglądało życie bez telewizji, bez komputera (!). Ta dziura pokoleniowa może być wypełniona pięknymi opowieściami, do których skłania nas ta gra.

Opowiem wam jeszcze o dwóch albumach:

“Opowiedz mi babciu jak to wtedy było”
i
“Opowiedz mi dziadku jak to wtedy było”

To niezwykła kontynuacja opowieści snutych w grze. Daje możliwość spisania wspomnień, wklejenia zdjęć, stworzenia drzewa genealogicznego. Na początku uderzyła mnie zbytnia trywialność pytań. Może oczekiwałam miejsca na stworzenie kroniki rodzinnej, ale… to moje subiektywne odczucia z dorosłego życia, bo pamiętam jak sama byłam dzieckiem i wtedy najbardziej interesowało mnie:
– w jakie zabawy babcia się bawiła ze swoim tatą?
– kim chciał zostać dziadek jak był małym chłopcem?
– czy musieli pomagać rodzicom?
– jakie psoty wymyślali nasi rodzice?
Bo te albumy tak naprawdę nie są prezentem dla babci i dziadka. One są prezentem dla dzieci! Po wypełnieniu mają trafić w dziecięce ręce i być czymś więcej niż pamiątką. To historia, przesłanie, może trochę list od dziadków dla swoich wnucząt. 

Mnie to wzrusza. Nie wiem jak was?
A na kroniki też przyjdzie pora… 

Grę i albumy znajdziecie na >>>www.moidziadkowie.pl <<<



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *