Rozbieganie. Wiosna 2018

Rozbieganie. Wiosna 2018

Rozbiegałam się. Tak się rozbiegałam, że już trzy półmaratony zrobiłam i kilka dyszek wpadło. W myślach…
W myślach się rozbiegałam. 
Gdy zamykam oczy to biegnę. Szybko, daleko, niestrudzenie.
Gdy je otwieram to jakoś nie bardzo. 
Moje ciało i ja jesteśmy w opozycji do biegania. Nie sympatyzujemy ze sobą. Najpierw moja jogowa miłość powiedziała mojemu Achillesowi, że ma cierpieć, a ten głuptas posłuchał i się naciągnął. Nie dyskutowałam. Spauzowałam. 
Potem ten SMOG. Próbowałam w masce, ale nie potrafię. Mówię więc, tyle czekałam… przeczekam. Jestem przecież rozsądna i cierpliwa. 
Pojechałam na zjazd Ambasadorów PKO Silesia Marathon. Szczęśliwa, zmotywowana. Dostałam skrzydeł. 
– Teraz nic mnie nie powstrzyma – mówię.
– Będę biegać jak szalona – mówię.
– będę najbardziej zapracowaną ambasadorką – mówię.
Wyczyściłam buty. Przygotowałam nowy, piękny outfit. Biegnę. JUTRO… 
JUTRO nie było dla mnie łaskawe. Trochę ze mnie zadrwiło. Dostałam od niego prezent. 39 stopni gorączki. 
– to przepracowanie – mówię – ciało chce bym odpoczęła.
– to przez nocne wędrówki po Ustroniu – mówi Reszta Świata – bo te knajpy o 22:00 zamykają i trzeba się szwendać po nocy gdzieś. A ciało po saunie nagrzane, a temperatura na zewnątrz to -17. 
Nie miałam szans.
Nie żałuję, bo ekipa przednia i biegać się chce. Na razie w myślach. Ale w tych myślach to tak przebieram nóżkami, że nikt mnie nie dogoni!
Czy ŚWIAT ma jeszcze jakieś “ale” do mojego biegania. Jeśli tak, to przyjmuję jeszcze przez kilka dni. Po świętach zła passa biegowa się kończy i wracam do gry. To GROŹBA JEST. 
Zapisałam się na Bieg Korfantego. I kurza blaszka… pobiegnę. W barwach Silesia Marathon. Choćbym miała iść to pobiegnę. 
Plany mam w tym roku ambitne. Niech się dzieją! Widzimy się na startach i metach. Dokładnie gdzie podam wkrótce.

HOUK.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *