Raport biegowy. Marzec

Raport biegowy. Marzec

Nic tak nie motywuje do pracy jak raport. Czarno na białym. Bilans zysków i strat. Pamiętam to z korporacyjnych czasów. Włożonej pracy nigdy nie widać. Realnych problemów i spraw “nie do załatwienia” też nie. Pokaż mi swój raport, a powiem ci, jakim jesteś pracownikiem… Wyjście z tego układu to dla mnie największy sukces. Każdego dnia jestem wdzięczna, że jestem poza systemem. Jednak skłonność do raportowania weszła mi w krew. Wszczepiła się jak czip i nie chce odpuścić. Taka post-korporacyjna blizna.

Będą więc i raporty. Miesięczne. Biegowe. Wszak Projekt 42 dopiero wystartował i ma się całkiem dobrze.

Cel jest jeden: przebiec 42
Czas?: zmieścić się w czasie
Założenia: nie panikować

Czekałam całą zimę, żeby wystartować. Smog trzymał mnie w domu, a gdy odpuścił… Dostałam skrzydeł….


Po dość dobrym biegowo marcu, pierwsze wnioski:
1. Przebiegniętych 151km w tym jeden półmaraton i pierwszy bieg na 25km
2. Brak oznak fizycznego zmęczenia. Podczas biegu stawy i mięśnie funkcjonują prawidłowo.
3. Nie zaobserwowałam żadnych wydolnościowych problemów podczas biegu
4. Po 25 kilometrowym biegu za to, padam wyczerpana energetycznie… Pierwsze schody.

Spalam więcej niż zjadam. Deficyt kaloryczny.
Niestety nie jestem w stanie zwiększyć objętościowo moich posiłków. Przez lata wprowadzałam optymalny system żywienia, który do tej pory mnie nie zawiódł. Teraz, przy zwiększeniu jednostek treningowych i czasu ich trwania, wyczerpuję cały glikogen. Nie potrafię jeszcze dojadać podczas biegu. Tak szczerze, wszystkie biegi (w tym półmaratony) robiłam tylko o wodzie. Bez jedzenia, żeli, izotoników…

Zmagam się z problemem, którego nigdy wcześniej nie znałam… Jedzenia. Muszę zwiększyć kaloryczność posiłków w dziennych porcjach. Ta opcja ma wiele ograniczeń, niestety… Dlatego rozważam wprowadzenie do diety suplementacji w postaci tzw. nutri drink czyli posiłku w butelce, który podawany jest głównie osobom chorym, nie mogącym spożywać pokarmów w normalnej postaci. Jedna buteleczka = jeden posiłek. Brakuje mi do bilansu ok 500 kcal, czyli jednego posiłku…

Jestem w fazie testów, rozmyślań, doszkalania się w zakresie żywienia dla biegaczy… Muszę to opanować, bo braki energetyczne mogą mnie złamać na zawodach. Skończą się zapasy, skończy się bieg…

Tego nie chcę. Biorę się więc do roboty:)

A na koniec, mój ostatni tydzień biegowy.

HOUK 🙂



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *