Tag: blog

O blogu, który nie zniknął

O blogu, który nie zniknął

Przychodzi czasem taki moment, kiedy każdy piszący bloga zastanawia się “po co ja to robię”. Wypalenie. Zwątpienie. BRAK CZASU. Wiecie… miałam kryzys. Prawdopodobnie wraz z końcem tego roku blog HPM zniknąłby z nieogarnionych zasobów internetu. Tak po prostu.  Zniknąłby. Gdyby nie zimny prysznic jakim obdarzyły […]

Zmiany na blogu

Zmiany na blogu

Wciąż skłaniam się w stronę minimalizmu. Z szafą sobie poradziłam. Prawie ogarnęłam przestrzeń, w której żyję. Do poprawy i to całkiem sporej pozostała część związana z aktywnością zawodową. Mimo, że staram się organizować najlepiej jak potrafię, to wciąż mam luki w harmonogramie, bądź poczucie, że […]

Share week – zabawa w polecanie

Share week – zabawa w polecanie

O tej fantastycznej zabawie dowiedziałam się tuż przed świętami. Posta z nominacjami miałam ochotę napisać od razu, jednak im dłużej myślałam tym więcej osób chciałam nominować. Jest tyle wspaniałych, mądrych, inspirujących blogów, że w moich oczach niemal każdy który czytam zasługuje na nominację!

Czym jest SHARE WEEK?

To projekt pomysłu Andrzeja Tucholskiego, w którym autorzy polecają autorów: blogerzy – blogerów, youtuberzy – youtuberów. (więcej…)

Blogerki po raz piąty

Blogerki po raz piąty

Kolejny tydzień, kolejne spotkanie,  tym razem z blogerkami w Katowicach. To było już moje 3 spotkanie… i chyba najlepsze. Pierwsze zorganizowane na totalnym luzie. Bez przemówień, bez prezentacji, bez wystąpień. Bez spięcia. Co prawda zawsze jest mały stres, gdy wchodzisz w grupę dwudziestu osób, z […]

Nie jestem blogerką.

Nie jestem blogerką.

Zagadują mnie znajomi, czasem piszą maile: “hej! nie wiedziałem/am, że jesteś blogerką!” Bach. Właśnie się rozbiłam o stojący słup. Blogerką… hmm… Nie ja tylko mam bloga i czasem coś tam wrzucę.

Witajcie w mojej bajce…

Witajcie w mojej bajce…

Proces kreacji był bardzo długi… proces tworzenia ekspresowy… Dużo radości, trochę nerwów, ale satysfakcja jest nieskończona. Jest nowy, jest mój… choć wymaga jeszcze pewnych szlifów, dopracowania… dzieje się!

Ruszył my power project! (więcej…)

UWAGA. IDĄ ZMIANY czyli…

UWAGA. IDĄ ZMIANY czyli…

  Zmiany na blogu zapowiedziałam już dawno. Niestety tak bardzo nie wiedziałam, w którym chcę iść kierunku, że postanowiłam dać sobie czas. I dzieje się. Blog już niedługo będzie funkcjonował pod nowym adresem, nową nazwą i  w zupełnie innym stylu.

hpmblog on Instagram

hpmblog on Instagram

I stało się. W końcu zmierzyłam się z decyzją, by znaleźć się na Instagramie.

Po co mi ten blog?

Po co mi ten blog?

Mam wolny wieczór. Na słuchawkach ulubiona nuta. Odpalam kompa i przeskakuję z bloga na blog. I śmieję się, kręcę nosem, kiwam głową przyznając rację. I złapałam się na tym, że czytam to wszystko jak NIE-BLOGERKA. Jakbym nie miała nic wspólnego z blogosferą.

Odnalazłam radość czytania!

Gdy zaczynałam, zrobiłam to z nudów i nerwów, tuż przed rozwiązaniem. Wtedy zmuszona do leżenia w łóżku, zachłysnęłam się tym blogowym światem. Ja też chcę – pomyślałam. A jak ja chcę to mam. Bo jak postanowię to robię.

* źródło Internet

Blog Happy Power Mama powstał w dwie godziny… Tzn. od pomysłu do pierwszego wpisu….

Z każdym kolejnym postem, tylko się utwierdzałam w tym cudownym pomyśle. Traktowałam blog jako dookreślenie tego czego nie oddaje fotografia. Chciałam schować w nim emocje…

Potem te emocje wychodziły, udzielały się na blogach, forach, w grupach… głównie te pozytywne. ALE. Tak właśnie… Internet to nie Raj na Ziemi. Aniołów w nim nie szukajcie. To Ziemia, pełna Ludzi… życzliwych, uśmiechniętych, motywujących, ALE też smutnych, złośliwych, głupich, zazdrosnych…

Blogowanie nie jest dla mięczaków. Trzeba być systematycznym, zdyscyplinowanym, odpornym, kreatywnym, jeśli zależy nam na stałym gronie czytelników. Jeśli nie, to nic nie musimy.

Żyłam tym blogiem. Żyłam innymi blogami. Tak. Sporo bardzo cennych dla mnie znajomości wykluło się z tego pisania. Jestem wdzięczna za wszystkie. Jednak teraz, gdy głowę mam pełną spraw zawodowo-osobistych, to całe moje blogowanie zeszło na dalszy plan…

Na początku nad tym ubolewałam, potem machnęłam ręką, a teraz cholernie się z tego cieszę! Zrozumiałam, że nic nie muszę. Wszystko co robię, dzieje się dlatego, że tego chcę. Teraz musi się tylko podziać tak, jak tego chcę.

Odzyskałam radość pisania!

Dlatego blog Happy Power Mama zmieni się już wkrótce 😉

I uważam, że zmiany są dobre, bo najgorzej jest stanąć w miejscu. Bo stanie w miejscu tak naprawdę wciąga jak ruchome piaski… Zapadasz się i nawet tego nie zauważasz, do chwili, gdy łapczywie zaczynasz łapać oddech.

Ja już złapałem ten oddech… rozchodzi się po całym moim ciele. Aż chce się wstawać z uśmiechem na ustach. Chce się pisać z zapałem. Chce się odpalać komputer z ciekawością. Chce się żyć w sposób bezkompromisowy.

Ten oddech nazywa się DYSTANS!

Po raz drugi… czyli Spotkanie Mam Blogerek

Po raz drugi… czyli Spotkanie Mam Blogerek

Nawet nie wiecie jak z jak ogromną radością wzięłam udział w drugim Spotkaniu Mam Blogerek, tym razem organizowanym w Krakowie…   Spotkałyśmy się w uroczym miejscu zwanym Czułym Barbarzyńcą…  Tuż przy Wiśle, zaraz pod Wawelem… Już wczoraj chciałam się zabrać do tej krótkiej notki, ale […]